Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Na bezczela

afryka org Tak się robi leszczy! Niestety, to my jesteśmy tymi leszczami, a cwaniaczkiem, który zrobił z nas idiotów okazał się Murzyn.
Ale zacznijmy od początku. Aż 11 medali zdobyli Polacy na Igrzyskach. Oczywiście, że to „aż” zalatuje szyderą, bo jeśli tych krążków rozdano coś koło 940, to liczba 11, mówiąc delikatnie, nie powala. Tym bardziej, że jak już, to łapaliśmy się głównie na brąz.
W statystyce medalowej wyprzedziły nas takie sportowe potęgi jak Iran, Grecja czy Uzbekistan. Dodatkowym smaczkiem upokarzającym Polaków jest fakt, że z tych 11 krążków tylko 3 wywalczyli mężczyźni.
Dobra, ale na wstępie było rżenie, że daliśmy się zrobić w bambuko przez Murzyna. O co chodzi?
Chodzi, a w zasadzie biega o Murzyna, który bawi się w maratończyka. Tak pokochał Polskę, że startuje jako Polak, choć tak naprawdę jest Etiopczykiem. Ze swojego kraju zerwał się do Polski właśnie „bo go chcieć zabić i mogli zabrać do wojsko” i tak oto Yared „został Polakiem”. Po czym sprowadził tu rodzinę, a następnie… wyjechał się przygotowywać do startu na Igrzyskach. Gdzie pojechał? Ano do Etiopii.
Już jest wesoło, prawda?
Ale to nic. Na starcie w Rio pojawił się… kilka godzin po przylocie do Brazylii. Co prawda agencje nie podają, skąd koleś przyleciał, lecz chyba nie z USA czy Wenezueli. Raczej z zupełnie innej strefy czasowej.
Jaki zatem Yared miał wynik? A, jak mogło być, gdy na start polazł prosto z samolotu przy dniu wydłużającym się o dodatkowe parę godzin, co jest konsekwencją lotami samolotem w kierunku zachodnim.? Dobiegł z czasem niemal o pół godziny gorszym od zwycięzcy. Po prostu rewelacja.
Ktoś przerabia Murzyna na Polaka. Kolejny ktoś opłaca mu przygotowania. A on wydaje kaskę w kraju, z którego ponoć uciekł przed śmiercią i, jak to niedopowiedzialny Murzyn, wszystko ma gdzieś. Dobra zabawa za nasze pieniądze, no nie?
Roman Zieliński, fot. afryka.org

26+