Zbliża się mecz kadry PZPN z Państwem Islamskim. Czy tam z Turcją. A raczej Albanią lub Jugosławią… No dobra, koniec jaj. W sobotę o godzinie 15:00 odbędą się zawody futbolowe w której rywalami Polaków (bo Cionek to raczej nie wystąpi) będzie kadra wytypowana przez szwajcarski związek piłki kopanej, w której można znaleźć także Szwajcarów, choć jest ich tam zaledwie kilku. Reszta to jakiś międzynarodowy chłam.
Stawką spotkania będzie awans do ćwierćfinału. Dopiero od tej pory zaczynają się zawody na serio. Przedtem to była kopanina z której wypadały tylko kompletne łamagi. Dość powiedzieć, że z „polskiej” grupy eliminacyjnej, tej z Gibraltarem, to tak naprawdę odpadli tylko Szkoci. Irlandia, ta z grupy eliminacyjnej, wciąż występuje w tych mistrzostwach. W „polskiej” grupie mistrzowskiej odpadli jedynie Ukraińcy.
Nobel dla Helwetów
Kadra piłkarskiego związku Szwajcarii powinna dostać piłkarskiego Nobla. Wszyscy się śmieją z ich koszulek, które pękają pod byle pretekstem, tymczasem taka koszulka jest marzeniem każdego napastnika.
Tu piszemy bez zwyczajnej na tych łamach szydery. Całkiem poważnie.
Znacie z różnych stadionów obrazki, w których wychodzący na czystą pozycję zawodnik zostaje pochwycony za koszulkę przez desperacko interweniującego obrońcę. Zamiast gola mamy żółtą kartkę dla obrońcy. Albo te ustawiczne przepychanki przy rzutach rożnych…
Oczywiście zawsze można zamiast chwytem za koszulkę powalić rywala prawym sierpowym lub chwytem za szyję, ale powiedzmy sobie szczerze, w przypadku takich papierowych koszulek to chwytanie za ubranie będzie owocowało tym, że obrońca zostanie w tyle wraz z bluzką atakującego. Na wręczenie żółtka sędzia będzie miał czas po zdobyciu bramki przez ograbionego z odzienia.
Płaczki płaczą
Tak sobie patrzymy na kadrę Nawałki i gratulujemy szkoleniowcowi rezultatów. Można się śmiać, że drużyna w trzech meczach zdobyła 2 gole, czyli tyle, ile krytykowany Ronaldo w kwadrans, ale tak naprawdę kogo obchodzi ilość goli, skoro najważniejszym elementem tabeli jest liczba punków?
Malkontenci rozpaczają, że gola nie potrafił strzelić Lewandowski. Jakoś trudno sobie przypomnieć, by ktokolwiek krzyczał „Lewandowski”. Jak już nasze Janusze wydadzą z siebie głos, to śpiewają „Polska, biało – czerwoni” lub „gramy u siebie, Polacy, gramy u siebie”. Zatem dopingują nie Lewandowskiemu, lecz drużynie. A drużyna punkty zdobywa systematycznie. Czy jeśli gole będzie zdobywał Lewandowski, to będą się one liczyły podwójnie? Czy jeśli strzeli inny zawodnik, to jest to jakaś gorsza bramka?
A skoro nie, to o co chodzi?
Miłego oglądania meczu z ISIS życzą:
Andrzej P, Krzysztof P, RZ, fot. demotywatory.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
