Są ludzie od których zionie sk…syństwem. Po prostu widzisz i wiesz. Z takim typem dane mi się było spotkać podczas pogrzebu fanatyka Lechii, śp. Tadka „Dufa” w Gdańsku ponad 10 lat temu. Ten przy pierwszym kontakcie takim sk…synem się nie wydawał. Ale popytałem się ziomków z Gdańska jak oni „tego typa widzą” i aż odrzuciła mnie ich pogarda do „taniego cwaniaczka”.
Zdziwiłem się, bo telewizyjny przekaz Jacek Kurski miał jako mocny facet. Tymczasem moi kolesie, którzy sami za mięczaków nie robią, twierdzili, że „robiony miękkim h…”, „łasy na pochlebstwa i kasę” i tym podobne. Nikt nie powiedział „równy chłop”, „można z nim konie kraść”, czy najprostszego w naszym środowisku „można na nim polegać”.
Po raz drugi zetknęliśmy się na jednej z pierwszych pielgrzymek kibicowskich. Wszak Jacek Kurski eksponował na zewnątrz swój kibicowski rodowód (w najlepszym przypadku został oceniony jako „kibic z doskoku”, chodzący na mecze, gdy można było na tym coś ugrać, powiesić transparent, zrobić fotkę itp.). Jako zaproszony gość powiedział w Sali Kordeckiego na Jasnej Górze kilka miałkich słów. Takich, których twardy kibol z młyna, na jakiego pozował, powiedzieć nie powinien.
Podszedłem do niego po wykładzie i stwierdziłem, że to co powiedział, to jeden wielki syf. Na co „twardziel” odpowiedział, że „na sali był dziennikarz od Michnika”.
Na to mu powiedziałem, że jak ma gadać pierdoły, to lepiej już nic nie mówić. I zapaliła mi się pod kopułką czerwona latarnia. Nie lubię bezideowców zmieniających zdanie przy byle okazji. Na dodatek w czaszce kołatały się opinie kolesiów z Lechii o Kurskim.
Są tacy, którzy za względów ideowych wyrzekają się dzieci, rodziców, rodzeństwa. Są tacy także wśród nas. „B” z Nowej Rudy pognał brata za zachowanie sprzeczne z zasadami. „O” zrobił dokładnie to samo. Tymczasem Jacek Kurski ma brata, Jarka – ideologa z Głosu Tel Awiwu. Jakoś nigdy nie słyszałem, by się od siebie odżegnywali.
Gdy niedawno Kaczyński zrobił Jacka Kurskiego szefem telewizji byłem przekonany, że Kaczor ma na niego takie kwity, że ten mu nie podskoczy. Tymczasem Jacuś zaczął zatrudniać ludzi z TVN-u, zwalniając jednocześnie takich, którzy walkę z komuną mentalną mają wpojoną w krew.
Chyba przeceniłem Kaczora. A po Kurskim już niczego dobrego się nie spodziewam, bo syf mentalny wyłazi zawsze. Nawet spod najlepiej dobranej maski.
Jak się wrzoda nie wytnie, to nam programy informacyjne w TVP będzie robił Krzysztof Sufin, chłoptaś ubabrany TVN-em.
Roman Zieliński, fot. czarnotowidze.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
