Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Lepszy Śląsk

hoolsheaven

Xpyry3* W inauguracyjnym meczu sezonu 2016/17 Śląsk zremisował bezbramkowo z Amiką Poznań. Jesteśmy w pozytywnym szoku, bo spodziewaliśmy się, że przebieg pojedynku będzie jednostronny na niekorzyść naszych orłów, a rezultat będzie wykładnią tejże gry.
Remis dla nas jest wydarzeniem pozytywnym, ale jeszcze bardziej cieszy to, że mecz toczyły dwie równorzędne jedenastki. Śląsk był przynajmniej o klasę lepszy od tego, jakiego spodziewaliśmy się obejrzeć.

* Mecz został rozegrany na śliskiej murawie. Tuż przed spotkaniem zaczęło padać. Tu w pełnej krasie ukazała się wyższość stadionu na Pilczycach od tego na Oporowskiej. Bo na Pilczycach deszcz to zmartwienie wyłącznie zawodników, a oni za bieganie w strugach mają płacone.

* Zgredzik Madej zagrał na plus.

Xbambo* Na boisku było dość nudno, niewiele ciekawiej było na trybunach. Zacznijmy od tego, że na stadionie Śląska pojawił się Murzyn w towarzystwie kilku kolegów – białasów.

* Fani dopingujący Amikę, którzy przybyli w liczbie koło 1080 (fotka u góry – przybyli pociągiem specjalnym, powrót do Poznania mieli wyznaczony na 3:33) zaczęli mecz od bluzgów. Głównie na Lechię Gdańsk.

* Trzeba jednak przyznać, że poznaniacy mogli się czuć nieswojo. Stadion był oświetlony w barwach niebiesko – biało – czerwonych. Czyli Amiki, od której od dziesięciu lat tak bardzo się odżegnują.

Amikowcy wykazali się sporą szyderą. Około 20 minuty spotkania zakrzyknęli:
– Cały stadion śpiewa z nami.
Po czym zaczęli:
– Wisła to stara k…
Stadion piosenki nie podjął.
Tutaj z nostalgią wspominamy czasy sprzed ładnych paru lat, w których za mistrzów szydery był uważany Śląsk.
Tak na dobrą sprawę by się nieźle odgryźć wystarczyło zaśpiewać o niebieskich pionkach lub o sprzedaży za lodówkę, ale obecna poprawność polityczna, która jednak pokonała fanatyków, nie pozwala na takie dosadne odgryzanie się.

XB* Na stadionie przewijała się reklama „setki tysięcy na stadionie”. Jak się ktoś wpatrzył, to zobaczył, że chodziło o zupełnie inną imprezę niż mecz piłkarski. Jak się nie wpatrzył, to miał polewkę, bo tym razem według klubu stadion był zapełniony nie przez setki, ani dziesiątki tysięcy, lecz przez 12 400 widzów. Tym razem chyba nie skłamali.

* Wyżej wspomniana reklama pokazywała się na bandach świetlnych. To, że są, to już spory postęp organizacyjny w naszym klubie.

* Było tam również zaproszenie na mecz przyjaźni z Lechią Gdańsk. Oby ktoś trzymał rękę na pulsie tych meczów przyjaźni, żeby przypadkiem nie zapraszano na inne mecze przyjaźni.

* Wracając do szydery. Niekoniecznie werbalnej. Sporo osób z Lublina pojawiło się na tym meczu. Co nie przeszkodziło komuś właśnie tuż nad nimi rozwiesić w II połowie flagi Lechii Gdańsk. Miejmy nadzieję, że to tylko niedopatrzenie.

* Końcówka spotkania z całkiem niezłym dopingiem ze strony Ślaska. Tu uwaga do robiącego „szkocję” – jaja z rytmem tylko zniechęcają do „kolejnego razu”.
Doping pyr – stabilny, dość głośny, bez fajerwerków.
Obustronne bluzgi mało innowacyjne i niezbyt częste.

* Skośny Morioka chyba sprawdzał, czy bramkarz gości nie wciąga jakiegoś dopingu. Mało kto zauważył, że w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, tuż przed rzutem rożnym dla Śląska napił się z butelki leżącej obok bramki Amiki.

* Na płocie zadebiutowała nowa flaga „WKS Śląsk Wrocław”.
RZ, BK, SW-WKS, B, @klocek

16+