Śląsk w swoim pierwszym w tym sezonie meczu za 3 punkty zdobył punkt jeden. Zremisował w Kielcach 1-1. I nie byłoby w tym remisie niczego szczególnego, gdyby nie fakt, że wyrównujący gol dla wrocławian padł już po czasie, gdy na drużynę spadły wszystkie możliwe plagi. Kolega Kiełb nieco pomylił dyscypliny za co został uhonorowany czerwoną kartką, a młody bramkarz Abramowicz pokazał, że pawełkami mogą poszczycić się także inni bramkarze, nie tylko Mariusz Pawełek. I dowalił takiego, który skończył się golem dla Korony.
Gdy wszyscy myśleli, że jest już po zabawie, to najpierw Celeban wykorzystał gapiostwo miejscowych obrońców, a następnie Śląsk wreszcie zaczął grać tak, jak tego oczekujemy. Choć to rywale byli w komplecie.
W sumie skończyło się na wspomnianym remisie 1-1, trener Rumak jeszcze ze Śląskiem nie przegrał, Korona Śląskowi w tabeli nie uciekła… no nie jest tragicznie.
Dziwne rzeczy miały miejsce na trybunach zajmowanych przez miejscowych, ludzi na meczu było tyle, co kot napłakał, ale najistotniejsze jest to, że szanse na utrzymanie nie zmalały.
RZ, fot. 2×45.info
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
