Za stwierdzenie tego, co w artykule „Czarny humor” zostało wytłuszczone, czyli fakt, że ludzi obecnie rusza głównie dostęp do seksu, autor powinien dostać nagrodę od spindoktorów. Już chyba wiadomo na jakich instrumentach społecznych opozycja będzie próbować budować i aktywizować własne zaplecze polityczne.
Chciałbym jednak spojrzeć szerzej na zagadnienie wewnętrznej walki politycznej i jej zewnętrznych uwarunkowań.
W interesie krajów mających w Polsce własne interesy i własne dążenia oczywistym jest, że im w Polsce jest większy rozgardiasz, tym większe są szanse na osiągnięcie swoich celów. Co prawda za rozpętanie piekła wokół ustawy aborcyjnej obwiniać należy nas samych – w sensie nas, Polaków. Ale na pewno teraz już, wokół centrum tego zamieszania, kręcą się osoby z zewnątrz. Tak, by podtrzymać wrzenie.
Oczywiście tym obcym nie chodzi o aborcję, lecz o utrzymywaniu wewnętrznego konfliktu społecznego. A że kierunek działań tych od „czarnych protestów” jest zbieżny z zewnętrznymi interesami niektórych, to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności.
Czemu aborcja jest zbieżna z interesami przedstawicieli obcych interesów? Proste to i nazywa się demografia. Im Polaków będzie mniej, tym dla nich lepiej. Nawet osoba z zespołem downa w sytuacji konfliktu zbrojnego może się przydać. Strzelać nie będzie, ale podawać blachę w fabryce amunicji już może.
Komu zależy na tym, żeby w Polsce narastały konflikty?
Wyliczanka nie jest długa. W liście najbardziej zainteresowanych kolejność raczej nieprzypadkowa, aczkolwiek część politologów ustawiłaby ją według własnych kryteriów:
1. Niemcy. Drang nach Osten nie skończył się z końcem II Wojny Światowej. Wręcz przeciwnie. Niemcy zepchnięci maksymalnie na zachód, gdzie dodatkowo okrojono ich z Alzacji i Lotaryngii myślą o powrocie na swoje dawne terytoria. Na razie po 45 latach przymusowego podziału udało się im odzyskać Niemcy Wschodnie. Dalej nie mogą przesuwać granic w sposób akceptowalny dla obecnego świata, gdyż po fali wysiedleń i dobrowolnych migracji, jakie miały miejsce z Prus Wschodnich, Pomorza, Lubuskiego i Śląska w latach powojennych, połowy lat 50-tych ubiegłego wieku i dobrowolnej ucieczki począwszy od lat 80-tych do wejścia Polski do Unii, rezerwuar żywiołu germańskiego jest niewielki.
Pozostają jeszcze łatwe do wykorzystania mniejszości na Śląsku i Opolszczyźnie, lecz nie można liczyć na to, że powtórzy się tam casus Krymu, gdyż populacja przyznająca się do niemieckości to kilkanaście procent ludności. I to licząc optymistycznie z punktu widzenia Niemiec.
Niemcy próbują Polskę, a w zasadzie nasze zachodnie i północne terytoria zniewolić ekonomicznie, zadłużyć, przejąć gospodarkę. Będzie to punkt wyjścia dla kolejnych kroków. Kiedy one nastąpią to oczywiście rzecz otwarta, zależna także od tego, w jakim stopniu uda się Polskę usidlić oraz od sytuacji międzynarodowej. Może to być za lat 5, 15, 50 lub 150.
2. Rosja. Gdyby Polskę można było wciągnąć w obręb ZSSR po 1945 roku, to Stalin by to z pewnością zrobił. Pragmatyczny polityk postawił na Polskę formalnie niepodległą, lecz z narzuconym przez siebie rządem. Dlaczego? Widocznie miał ku temu własne powody. Dopóki archiwa nie zostaną otwarte, dopóty wiedzy na ten temat mieć nie będziemy. Ale zsowietyzował nam kraj do tego stopnia, że dopiero teraz, ćwierć wieku po formalnym odcięciu się od wschodu, zrzucanie rosyjskiego gorsetu zaczyna być możliwe. Rosja walczy o powrót własnych wpływów na terytoria, które były w zasięgu jej dominacji przed rokiem 1990, co doskonale widać po działaniach w Gruzji i na Ukrainie.
Rosja raczej nie będzie wyrażać wobec Polski roszczeń terytorialnych, jednak walka o podporządkowanie sobie polskiego establishmentu oraz o wpływ na władzę w naszym kraju jest widoczna.
Na razie dla Rosji kwesta Polski jest drugo, a nawet trzecioplanowa. Obecnie więcej energii poświęca Gruzji, Ukrainie, krajom nadbałtyckim. Rosjanie mają również problemy z utrzymaniem wpływów w byłych republikach zakaukaskich, gdzie rywalem gospodarczym stają się Chiny. Jednak jeśli uporają się z tymi problemami, wtedy na kierunku polskim można liczyć na zdwojoną energię w działaniach zmierzających do ekspansji na zachód. W tym na Polskę.
3. Ukraina. Z punktu widzenia geopolityki pozwalanie Ukraińcom przez władze w Kijowie na wygłaszanie roszczeń terytorialnych wobec Polski jest niepoważne. Świadczy o kompletnym braku siły u władz. Istnienie kraju jest zagrożone nie przez Polskę, lecz przez chcącego Polskę usidlić sąsiada powinno ustawić politykę zagraniczną Ukrainy w jednym kierunku. Tymczasem można co rusz w polskich mediach można usłyszeć o zakusach terytorialnych wobec Polski wygłaszanych przez neobanderowców. Oczywiście wypowiedzi takie nagłaśniane są przez Rosjan, lecz brak zdecydowanej postawy władz Ukrainy wobec głoszących takie teorie jednoznacznie świadczy o jej słabości.
Co nie zmienia faktu, że o ile Ukraina przetrwa, to prędzej czy później o Przemyślu czy nawet Chełmie sobie tam przypomną.
Z niepokojem trzeba patrzeć na ukraińską 5 kolumnę, jaka pod naszym okiem zalęga się w Polsce. Według nieoficjalnych danych przebywa tutaj już ponad milion obywateli tego kraju. I wcale się nie zanosi na to, że tempo ich przybywania się zmniejszy. Gdy się tu zadomowią, będą stanowili poważny problem. Także dla integralności Polski.
4. Izrael. Ten niewielki kraik za kilkadziesiąt lat zniknie z mapy świata. Zostanie zalany arabskim wyżem demograficznym. Władze Izraela doskonale o tym wiedzą. I szukają miejsca dla siebie, w które mogą się przenieść całą społecznością, i to na własnych warunkach. Jedną z lokalizacji jest właśnie Polska. Oczywiście na celowniku są również inne lokalizacje, lecz jednym z realniejszych planów jest zainstalowanie się na terytorium Polski. Hasłowo rzucone pojęcie „Judeopolonii” ma wysondować jakie jest nastawienie Polaków do tej idei, z drugiej strony ma zacząć urabiać polskie społeczeństwo i przyzwyczajać do sytuacji przyjmowania mieszkańców Izraela. I to nie na zasadach „przybywa biedny uchodźca”, lecz jako współgospodarza.
5. Zupełnie inną kategorią chętnych do rozbicia jedności w Polsce jest eurolewactwo. Szczególnie niebezpieczne jest to, które zalęgło się w strukturach europejskich. Tutaj cel jest inny; rozbicie kraju od wewnątrz, tak, by maksymalnie osłabić tendencje narodowe. Oczywiście ta polityka prowadzona jest nie tylko wobec Polski, lecz i innych krajów. Jednak widać, że Polska jest dla eurolewaków krajem z pierwszej linii frontu.
degrelle, fot. e-strazak.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl