Zabrzmi źle. Zupełnie jak byśmy wypaczali sens dla którego istniejemy, czyli tępienia wszystkiego, co nie jest zgodne z duchem i ideą sportu.
Wielu z nas wcale nie chce zwycięstwa z Górnikiem Łęczna u siebie. Bo ta wygrana daje szansę Górnikowi Zabrze na utrzymanie się w lidze. A Górnik Zabrze to nie tylko nowy stadion, to nie tylko świetny doping i niezłe liczby wyjazdowe kiboli. To nie tylko sentyment do jedynego polskiego klubu, który grał w finale europejskich pucharów i ma na swoim koncie mnóstwo tytułów mistrzów Polski i parę Pucharów Polski. Ale przede wszystkim to klub kibiców, którzy w roku 2000 obrzucili nasz pociąg koktajlami Mołotowa, przez co kilka osób miało poważne poparzenia.
Sytuacja w tabeli jest następująca. Jeśli Górnik Łęczna przegra we Wrocławiu, a Górnik Zabrze wygra w Niecieczy, wówczas w najwyższej klasie rozgrywkowej pozostanie Górnik Zabrze. Przy wszystkich innych kombinacjach rezultatów tych dwóch spotkań w lidze zostanie drużyna z Łęcznej.
Dlatego wielu z nas wcale się nie zmartwi, gdy końcowy gwizdek w meczu Śląsk – Górnik Łęczna będzie oznaczał zdobycie przynajmniej jednego oczka przez gości. Oczywiście są wśród nas wynikowcy, dla których zwycięstwo jest najważniejsze. Są też i tacy, którzy twierdzą, że „w Zabrzu jest atmosfera”, więc wolą, by to Górnik z Zabrza został w ekstraklasie. Ale wielu Górnika Zabrze nie lubi do tego stopnia, że chętnie oddałoby bezsensowne zwycięstwo za spadek Górnika z Zabrza.
Fanów z Łęcznej na sobotnim meczu Śląsk – Górnik (początek 15:30) spodziewać zbyt wielu się nie można. Będzie ich mniej niż stu. Znacznie więcej na tym spotkaniu zapowiada się kibiców Miedzi Legnica. Ale oni, oczywiście, nie będą przebywać na sektorze gości.
Mecz Śląska z Górnikiem Łęczna będzie ostatnim w barwach Śląska Toma Hateleya. Płakać po Angliku nie będziemy, chociaż jedną rzecz ma naprawdę dobrą. Wyrzuty z autu. W tym elemencie gry trudno go będzie zastąpić.
RZ
Na zdjęciu, nieprzypadkowo, kibice Górnika Zabrze we Wrocławiu na meczu który odbył się we wrześniu.
