* Śląsk wygrał w Bielsku-Białej z miejscowym Podbeskidziem 2-1, czym zbliżył się ku utrzymaniu. Do osiągnięcia celu minimum jest naprawdę blisko.
* O tym ilu fanów Śląska było w Bielsku – informacja w artykule „Śląsk on tour”, który jest w trakcie pisania (zajrzyjcie na tło zdjęcia). A tam nie tylko o Bielsku… Artykuł ukaże się za jakiś czas, gdyż nie będziemy zdradzać kto jest skąd, gdyż najbardziej zainteresowani jeszcze są w okolicach Bielska. A dotarli na mecz z bardzo różnych kierunków.
* Szczególnie przyglądaliśmy się arbitrowi. Bardzo, ale to bardzo obawialiśmy się, że sędzia może okazać się jednym z lepszych i skuteczniejszych person w zespole Podbeskidzia. Na szczęście okazało się, że nasze obawy są przesadzone. Aczkolwiek rzut karny, po którym zrobiło się tylko 2-1 dla Śląska był z kapelusza.
* Wykreował się nam duet snajperów. Młody Węgier, którego bardzo nie chciał Szukiełowicz, ponownie dobił strzał jednego z kolegów. Drugie trafienie jest autorstwa skośnego Japończyka. Obaj kolejny raz ustrzelili „swoje”gole.
* Gdy już wydawało się, że jest po sprawie, gdy Śląsk panował niepodzielnie na murawie i prowadził 2-0 zdarzyło się nieszczęście, po którym trzeba było drżeć o końcowy rezultat do ostatniej minuty doliczonego czasu gry.
* Trzeci mecz z rzędu w którym Śląsk zdobywa gola po wrzucie z autu.
* W 50 minucie miejscowi ruszyli z dopingiem „k…a mać, Bielsko grać”. Troszkę im się nie dziwimy.
* Siódmy mecz trenera Rumaka. No i teraz krytycy mają kłopoty, bo nowy trener po raz czwarty zanotował wygrana przy trzech remisach. Z takimi statystykami się gra o raczej o mistrza a nie o utrzymanie.
* Czekamy na to, co się będzie działo z Podbeskidziem. Nasze insynuacje, że nikomu z futbolowych władz nie zależy na kłopotach Podbeskidzia wciąż są aktualne. Ale teraz kwestia ewentualnego utrzymania w ekstraklasie klubu z Bielska na siłę już nas, na szczęście, nie dotyczy. Wręcz przeciwnie, może nam jedynie pomóc w osiągnięciu celów.
* Teoretycznie utrzymanie jest już naprawdę blisko. W praktyce starczą trzy remisy, jeśli porażka będzie z Wisłą.
A może się okazać, że nawet tylu punktów nie trzeba zdobyć.
* Cieszył nie tylko końcowy rezultat. Ale również to, że Śląsk kontrolował grę przez większą cześć spotkania. Statystyka 10:3 dla Śląska w ilości celnych strzałów mówi sama za siebie.
RZ, F-M, RCH, Seba, fot. dziennikazchoni.pl
