* Mecz Śląska z Jagiellona Białystok był wielkim wydarzeniem sportowym. Ludzie walili drzwiami i oknami, biletów w kasach kasjerki nie nadążyły wydawać…
Tak, oczywiście, że to kpina. Zainteresowanie meczami grupy spadkowej jest, powiedzmy sobie szczerze, drugoligowe z założenia.
O frekwencji jeszcze będzie.
* Teraz o skandalu organizacyjnym. O tym , że Śląsk będzie grał dodatkowe mecze, przynajmniej trzy u siebie, wiedziano już półtora roku temu, gdy ustalono, że wciąż będzie obowiązywać system 30 + 7. I nie zdążono się przygotować do tego, by dodatkowe karnety były sczytywane przez czytniki na wejściach. Działały tylko karty kibica. Jak ktoś wziął karnet bez karty kibica, to potem się musiał nabiegać wśród porządkowych i znaleźć odpowiedzialnego, który może spowodować, by jednak zainteresowany wszedł na obiekt.
* Mecz był dość dynamiczny i szybki. Sporo się działo tak pod jedną bramką jak i pod drugą. Na szczęście więcej wydarzyło się pod białostocką i ostatecznie Śląsk zwyciężył 3-1, co przedłużyło serię Rumaka bez porażki. 3 wygrane i 3 remisy, to dorobek tego szkoleniowca we Wrocławiu. Tak trzymać!
* Patrzymy na tego Abramowicza i… jak go określić? Znów babol, znów zakończony stratą bramki, ale oprócz tego kilka interwencji o których się mówi „robi wynik”. Ponadto chłopak ma szczęście. W sytuacjach bez wyjścia jakiś Celeban zawsze wsadzi nogę gdzie potrzeba. A posiadanie szczęścia jest ważne w całym życiu. Nie tylko na bramce.
Generalnie, jeśli (tfu, tfu) nie trafi mu się jakaś kontuzja, to ma szansą być bramkarzem dobrym a nawet bardzo dobrym. Mimo nienadzwyczajnego wzrostu (185 cm).
* Wracając do frekwencji i zainteresowania meczem. Oficjalnie podano, że na meczu pojawiło się 6 500 widzów. Niestety, klub sobie robi z nas jaja. Tysiąc mniej to tak lekkim leszczem było.
* W Białymstoku też mecz nie wywołał szału. Jakieś 6 dyszek przybyło (centralna część zdjęcia obok, to fani Jagiellonii). Raczej uważali ten wyjazd za trudny, skoro nie wzięli ze sobą ani jednej flagi.
* Frekwencję o 1 osobę podniósł Murzyn. Siedział na sektorze A.
* Dwa gole młodego Węgra chyba już przekonały do jego osoby. A swego czasu ktoś w Śląsku mówił, że on się kompletnie nie nadaje…
Ten drugi był niemal kopią bramki strzelonej przez Śląsk w Kielcach. Tyle, że tam z autu rzucał Dudu a kopał Celeban. Teraz aut wykonywał Hateley.
Czyżby w Śląsku znaleziono sposób na strzelanie goli?
* Mervo to się trochę podmęczył po strzeleniu bramek, bo natychmiast robił sprinty do Rumaka.
* Po przerwie Śląsk był kompletnie zdekoncentrowany. Rywali w ciągu trzech minut oddali na bramkę Abramowicza trzy celne strzały. Tak dla przypomnienia, w meczu Korona – Śląsk oba zespoły w ciągu 90 minut oddały po 4 celne uderzenia na bramki rywali.
* Na trybunie „Oporowska” pustki i lenistwo. O pustkach już było, teraz o flagach. Niemal ich nie było. Czyli Śląsk – Jagiellonia 2-0.
Natomiast pustki nie odbiły się na jakości dopingu. Taki sam głośny, jak przy dużo większym zapełnieniu sektora. Na dodatek przez cały mecz aktywna była spora grupa młodzieży na sektorze „D”. Na szczęście w II połowie udało się to dostrzec i poleciał doping na dwie strony stadionu.
* Bardzo nam się spodobał transparent „Han Holanowski wyp…ć” Zabrakło co prawda dwóch nazwisk. Ale 50% też dobre.
* Swoją drogą, ciekawe, czy spostrzegawczy obserwator się doczytał treści tego transa.
* Wsłuchiwaliśmy się w rezultaty na innych boiskach. Wisła wygrała, to nam ulżyło. Remis Korony z Termaliką to zniknięcie punktu. Też dobre dla Śląska. Ale wygrana Górnika Zabrze oznacza, że wojna o pozostanie będzie się toczyć w pełnym składzie.
I naszła nas konstatacja, że cyrk to się dopiero zacznie, jak się okaże, że do tych spadkowiczów „zakwalifikuje się” Podbeskidzie, które w zasadzie miało grać w grupie lepszych.
* Teraz coś co nas zaskoczyło in plus. Po meczu na tablicy pokazały się połączenia środkami masowej komunikacji, jakimi można wydostać się z Pilczyc. Niby drobiazg, a paru osobom ułatwiło powrót do domu.
RZ, BK, BZ, N, fot. P.G, BZ
