Od pewnego czasu staramy się zwrócić uwagę na problem germanizacji ziem zachodnich i północnych, ze szczególnym uwzględnieniem Wrocławia. To, że tak zwani „zwykli obywatele” nie dostrzegają problemu specjalnie nie dziwi, bowiem proces ten jest robiony po cichu. Niemal niezauważalnie. Przede wszystkim na poziomie stosunków własnościowych.
Jednak ostatnie lata to już niemal jawna działalność germanizacyjna. Przypominanie o „wcześniejszych, niemieckich mieszkańcach”, powroty do niemieckich nazw (Capitol) czy niemieckich odpowiedników nazw ulic czy obiektów (Hala Stulecia – wybudowana na cześć setnej rocznicy zwycięstwa Prus nad wojskami Napoleona, w których walczyli Polacy!!!). Teraz nastała moda na nadawanie niemieckich patronów. Szkołom, ulicom.
Za podobne działania w Polsce przedwojennej ich realizatorzy stanęli by pod murem straceń. Albo pod szubienicą. Za zdradę stanu. Obecni germanizatorzy pitolą coś o wielokulturowości, tolerancji i kij wie o czym jeszcze.
My o zdrajcach piszemy tu od jakiegoś czasu, rozmawiamy z wieloma ludźmi, namawiamy na podjęcie tematu. Niestety, z perspektywy Warszawy wielu politykom i publicystom wydaje się, że to dolnośląskie przejaskrawienie nieistotnych pierdółek.
Na szczęście bezczelność progermańskiego lobby staje się niemal tak jawna, że aż zakuła w oczy. Doczekaliśmy się pierwszego tekstu na opiniotwórczym portalu, który zauważa, że coś jest nie tak:
http://niezalezna.pl/87379-regermanizacja-wroclawia-niemcy-patronami-nowych-ulic-w-stolicy-dolnego-slaska
Nasz czytelnik @acab proponuje, by, jak stwierdził: trzymać rękę na pulsie i nie pozwolić na coś takiego, a tę wiejską przybłędę Dutkiewicza to trzeba wreszcie wyrzucić z naszego Wrocławia.
Na protestach przydałyby się transparenty z wizerunkiem Dutkiewicza i hasłem “przybłędo, nigdy nie będziesz wrocławianinem”.
RZ, na zdjęciu niemiecki sterowiec nad niemiecką Halą Stulecia w niemieckim wówczas mieście. Niektórym marzy się powtórka.
PS. Od 4:40 https://www.youtube.com/watch?v=3e5YuwvDPow