* Remis 2-2 z Cracovią to porażka. Przede wszystkim – porażka mentalna. Za to, jak rozegrane zostały ostatnie, doliczone minuty meczu tak zwani piłkarze Śląska powinni zostać (tu wstawić dowolny czasownik).
Sędzia cały mecz był jakiś taki mało przychylny. Ale z boiska to chyba widać lepiej, niż z trybun. Tym bardziej gdy się prowadzi jednym golem z zespołem, który na nas „siada”, a arbitrowi ufać nie można, trzeba trzymać piłkę jak najdłużej. I jak najdalej od własnej bramki.
I teraz zapraszamy do obejrzenia jeszcze raz, jak się zachował Sito Riera, gdy się przy piłce niechcąco znalazł… Już mamy nowego „ulubieńca”.
Inna sprawa, że nie tylko on dobabolił. Karny, gol, strata punktów i do szatni.
* Niestety, śmierdziało tą stratą gola w ostatnich minutach. To wręcz wisiało w powietrzu. No i się, k…, spełniło. A szkoda, bo pierwsze pół godziny Śląsk wyglądało naprawdę nieźle. Później, niestety, wyszły braki kondycyjne. Tak to jest, jak sensownych ludzi od przygotowania motorycznego zastępuje się martwymi, poznańskimi duszami, których we Wrocławiu trudno dojrzeć.
Niech niedawny come back do Śląska młodego wrocławianina nikogo nie zmyli. Trener i tak lepiej wie kto ma przygotowywać i w jaki sposób.
* Symptomatyczne jest, że z trybun poleciało „Tadeusz Pawłowski”. Ma to delikatny związek z tym, co piszemy poniżej o transparentach.
* Gniazdowy ma pojęcie. Potrafił rozruszać towarzystwo tak na wesoło. A nie miał łatwo, bo młyn robi się niebezpiecznie niewielki. Na starym stadionie na Oporowskiej trybuna odkryta byłaby zapełniona co najwyżej w połowie. Tyle, że tam to jeszcze by jakoś wyglądało.
* Wielkie zwycięstwo Cracovii. Na liczbę flag wygrali 11-0. Ale już w transparentach byli słabsi. Wygrana Śląska 2-1.
* A’propos transparentów – nareszcie pojawiły się takie, które żądają wyeliminowania patologii, czyli stawiania na chłopaków z regionu a nie na kelnerów z zaświatów.
* Pełny spontan po drugim golu dla Śląska. Koleżka aby coś zaświecić ubrał tylko kaptur. Trzymamy kciuki, żeby wystarczyło, choć informacje napływają takie, że się nie udało uniknąć rozmów służbowych.
* Znów nas oszukują, Formalnie liczba widzów wyniosła 6 500. Jakieś półtora tysiąca niewidzialnych.
600 (+/- 10) z Cracovii. 11 autobusów i auta.
* Czekamy na potwierdzenie informacji. Niestety dramatycznej dla Śląska.
Jeśli się okaże, że jest prawdziwa, będzie oznaczało, że poza sektorem Oporowska w zasadzie nie istniejemy. Reszta stadionu to jakiś pieprzony dramat. Tym większy, że tam też chodzą ludzie w barwach Śląska, z których część nie tylko nigdy nie powinna założyć barw WKS-u, ale w ogóle żadnych barw.W tym, konkretnym przypadku chodzi chodzi o sektor „C” w pobliżu strefy buforowej.
* Podsumowując ze strony sportowej – już niektórzy zaczęli bajdurzyć o „powrocie do gry”. No to ciekawe jaka teraz będzie narracja do obecnych wydarzeń.
RZ, N, BK, MMNR, PR, OZ, B