Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Jełopa z Warszawy

pap650 Czasem jest tak, że dziennikarz chcąc zrobić dobry materiał, osobę z którą rozmawia wpuszcza w maliny. Udaje idiotę, niezorientowanego półgłówka tylko po to, by obiekt jego zainteresowania wytłumaczył mu jakiś mechanizm działania, jakąś sytuację, i zrobił to w ten sposób, że sam się pogrąży. Że sam wyjdzie na idiotę/ złodzieja/ cwaniaka/ kombinatora/ osobę o nieczystych zamiarach.
Takie zagrywki dziennikarskie stosowane są w przypadkach niejasnych, skomplikowanych, gdy rozmówca coś ukrywa, mataczy, ewidentnie wie więcej niż chce powiedzieć.
Nie znam środowiska warszawskich dziennikarzy sportowych. Ale od wczorajszej (czwartkowej, 29 września) konferencji prasowej rzecznika Legii wiem, że mają wśród siebie idiotę. A być może nawet czterech idiotów.
Wyszedł facet do wianuszka dziennikarzy i stwierdził, że Legia za mecz z Borussią Dortmund została ukarana, podał rozmiar kary i stwierdził, że zna tylko wysokość kary, nie zna jej uzasadnienia, gdyż prcedury są takie, że organ nakładający kary uzasadnienia wydaje później i tylko wówczas, gdy zainteresowany o nie wystąpi.
Dla lepszego zobrazowania sytuacji.
Sąd ogłasza wyrok na Józka. Józek idzie siedzieć/ ma zawiasy/ dostaje grzywnę/ ma ograniczenie wolności. Ale sąd nie podaje sentencji wyroku. Czy Józka posadził za to, że ukradł, czy za to, że widział jak kradną, ale z nikim się tą informacją nie podzielił, lub za to, że według sądu stał na czatach, czy może widząc jak ktoś obrabia sklep, Józek sam przyłączył się do obrabiania sklepu.
Zatem jest wyrok na Józka, ale jeszcze nie wiadomo za co.
Jak chcesz się dowiedzieć za co Józek ma przerąbane, to musisz poczekać, aż Józek dostanie pisemko z sądu, albo spytać sąd co wpisze do uzasadnienia wyroku.
Identycznie było z Legią. Wiadomo, że trzeba bulić 80 tysięcy euro i że na meczu z Realem Madryt ma być pusta publika. Ale czy chodziło o zamieszki na trybunach, czy za odpalone race, czy za hasła skandowane przez publikę, czy za zbyt późną interwencję służb na zamieszanie przy sektorze gości, czy za treść transparentów, czy może za to, że trener Legii wywalił się na schodku schodząc do szatni (to nie żart, takie zdarzenie po meczu z Borussią ponoć miało miejsce*), a może dlatego, że ochroniarze mieli przy sobie gaz pieprzowy – tego nie wie nikt. Bowiem podana została wysokość kary, natomiast nie ma uzasadnienia wyroku.
Rezolutny rzecznik stwierdził, że klub będzie się odwoływał od wyroku, jednak nastąpi to po uzyskaniu uzasadnienia, o które klub niebawem wystąpi.
Do tego momentu wszystko było w porządku i wszystko było jasne. Ale wówczas nastąpiły pytania pismaków. I cztery z nich brzmiały mniej więcej tak: „za co zostaliście skazani”. Na cztery sposoby, w czterech różnych wersjach, Pewnie przez czterech różnych „dziennikarzy”.
Rzecznik odpowiedział sloganem „jak już wcześniej wspomniałem, nie znamy uzasadnienia wyroku”, bo co miał gamoniowi powiedzieć? Jednak dzięki transmisji z wydarzenia oglądający ów spektakl mogli stwierdzić, że wśród warszawskich dziennikarzy sportowych jest czterech idiotów. Albo jeden wyjątkowo namolny jełopa.
Roman Zieliński, fot. pap

* Czytelnik @Fabryczna twierdzi, że filmik z upadającym byłym już trenerem Legii był z innego stadionu. Całkiem możliwe, widziałem to kątem oka wśród wielu materiałów dotyczących meczu Borusii w Warszawie, zatem twierdzenie, że Legia może dostać karę za wywrotkę szkoleniowca byłaby naciągana.

9+