Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Jedna trzecia

clipartkid-com Najbardziej obchodzi nas los Śląska. Patrzenie na innych tak naprawdę jest wyszukiwaniem leszczy, którzy mogą nas zastąpić na mało zaszczytnym, spadkowym miejscu.
Niepostrzeżenie minęła jedna trzecia podstawowej części piłkarskiego sezonu ekstraklasy. Choć, oczywiście, nie jest ważne kto obecnie jakie miejsce zajmuje i ile ma punktów, bo tak naprawdę ważna jest kolejność po całym sezonie, a dość istotna jest też przynależność do odpowiednich połówek po 30 seriach spotkań, lecz jakiś tam ogląd obecna tabela daje. Zdobycze punktowe, strzelone i stracone bramki, bilanse u siebie i na wyjazdach pozwalają pisać o najbliższych, ligowych scenariuszach.
Pozytywy ligi
Na plus początek ligi zapiszą sobie w Gdańsku i Białymstoku. Zwłaszcza postawa Lechii cieszy we Wrocławiu. Może to jest „ten” sezon biało-zielonych braci?
Na pewno również zacierają ręce w Niecieczy. Nadspodziewanie dobrze u siebie radzi sobie Arka. Zgodnie z zapowiedziami wysoko w tabeli jest Zagłębie.
Tyle, ze nas bardziej od góry tabeli obchodzi jej…
…Dół
Widać, że cel nadrzędny, jakim było dostanie się do Ligi Mistrzów zdołowało Legię. Z dołka powoli wydostaje się Amica. Te drużyny raczej nie będą biły się o utrzymanie. Natomiast wyraźnie widać, że wicemistrzostwo nie posłużyło Piastowi i będzie to jedna z ekip, która powinna się mocno zakotwiczyć w walce o przetrwanie.
Nie przekonuje Górnik Łęczna, ale ciuła punkty. Odnosimy wrażenie, że mimo sporego potencjału typowo piłkarskiego, kłopoty będzie miała Wisła Kraków. Bo gdy pieniędzy będzie za mało (a będzie za mało), to pojawią się kwasy w ustalaniu priorytetów. Czy naprawdę ważniejsza będzie pensja dla Małeckiego lub Brożka od pieniędzy dla nowych właścicieli?
Ruch z Pogonią są dość nierówne. Czy na tyle, by ciążyć ku dołowi? Raczej tak.
Na razie spod toporka zerwały się Wisła Płock i Korona Kielce, jednak nikt nie będzie zdziwiony jeśli te dwie ekipy skierują się ku dołowi klasyfikacji.
Śląsk w drodze donikąd
Polityka prowadzona w klubie od dwóch lat jest drogą donikąd. Co jest robione? A wyrzuca się wszystkich zarabiających sporo i zatrudnia się kogo popadnie za niewiele mniej pieniędzy. Dla zobrazowania sytuacji: nie mamy bliźniaków Paixao, którzy teraz strzelają bramki dla liderującej Lechii, za to mamy naściągany niewiele tańszy piłkarski szrot, który przewija się w klubie w tempie zastraszającym. Ktoś jeszcze pamięta o takich asach futbolu jak Gecov, Plaku, Gosztonyi, Tyszczenko, Droppa, Juanito, Ciolacu czy Lacny? A przecież oni (i nie tylko oni) przewinęli się przez Śląsk w ostatnich dwóch sezonach.
W tym piłkarskim chłamie czasem trafi się coś lepszego. Solidny i twardy, lecz bez iskry Bożej Hateley, lewonożny, choć zakręcony Dudu, zwinny lecz nieskuteczny Pich. Jednak generalnie bierzemy niedorobionych Grajcarów i chcielibyśmy z tym zawojować świat. No dobra – Polskę.
Tak się nie da. W ten sposób prędzej czy później stoczymy się do drugiej ligi (dla niepoznaki zwanej ligą pierwszą). Skończy się dopływ gotówki z telewizji i dopiero wówczas będziemy w… murzyńskim zadzie.
O ile początkowo niespodziewane zdobycze punktowe powodowały, że mogliśmy mieć nadzieję, iż egzekucja zostanie odroczona na kolejny sezon, to ostatnie wyniki i popisy na murawie naszych orłów zdają się przyznawać rację tym, którzy wyrażali swoje obawy o los Śląska przed rozpoczęciem sezonu.
Jak spojrzeć na tabelę, nie jest źle. 9 pozycja (w rzeczywistości – 10) daje złudę bezpieczeństwa. Niestety, prawda jest dla nas okrutna. Mamy 6 punktów, a ostatnia w tabeli Wisła Kraków ma ich 4.
Szansa
To jest oczywiste, że aby wywinąć się organizacyjnej śmierci, najlepiej załatwić sobie wejście do pierwszej ósemki. Na razie jest to trudne do wykonania. Mamy 11 małych oczek, a w poprzednim sezonie Podbeskidzie z 38 załapało się na dół tabeli. Zatem trzeba liczyć na minimum 40 małych punktów, by móc myśleć o powodzeniu.
Z czysto statystycznego wyliczenia: w zeszłym sezonie w regulaminowych, 30 kolejkach „zniknęło” 78 punktów. 4 zabrano klubom za niespełnienie wymogów liczencyjnych, 74 wywiało przy remisach. Obecnie w 10 kolejkach odnotowano 24 remisy, czyli średnio tych znikających punktów powinno być minimalnie mniej. Zatem by być pewnym dostania się do wyższej ósemki trzeba nazbierać 42 małe oczka.
Śląsk w 10 meczach zdobył ich 11 (czyli 1,1 pkt na spotkanie). W pozostałych 20 musiałby uciułać 31, zatem procent zdobytych punktów w jednym pojedynku musiałby się w naszym przypadku podnieść średnio o połowę. Z 1,1 na 1,5. Jest to możliwe? Z tą grą raczej nie ma szans.
Co zatem zrobić, żeby podnieść jakość gry?
Tu jest zagwozdka. Z tą polityką personalną, o której zostało napisane nieco wyżej – szans wielkich na poprawę nie ma. Ani na poprawę długofalową, ani taką „na teraz”. Trener (na razie wciąż Rumak) musi sobie radzić ze szrotem jaki ma obecnie pod ręką. Nauczyć to się wiele nie potrafią, zatem trzeba ich zmotywować. Jak trafić do mózgów gości, którzy nie rozumieją, co się do nich mówi?
Właśnie za to Rumak dostaje pieniądze.
I to, jak na razie, jest nasza jedyna nadzieja na lepszą przyszłość. Dość marna nadzieja.
Roman Zieliński, fot. clipartkid.com

17+