(AKTUALIZACJA) Zawsze był gdzieś na drugim planie. Taki aż za cichy. Nawet kiedy już mieszkał sam, a towarzystwo było w „wieku zabawowym”, gdy odbywały się imprezy w jego domu, też bardzo często „ktoś przejmował rządy”.
Janek Szczepaniak nigdy się nie kłócił. Taki już był.
Dwadzieścia lat temu hasło „Idziemy na Zachodnią” było równoznaczne z „Lądowanie u Janka”.
Ostatnio Janek delikatnie odbił od klimatu. Gdy zdrowie pozwalało, na meczu się meldował, lecz wyjazdy to już przestała być jego bajka. O kulach poruszać się trudniej, a kłopoty z nogami też go dopadły.Janek nie pojedzie już na wyjazd na pewno. I nie pójdzie na mecz Śląska we Wrocławiu. Janek Szczepaniak odszedł od nas rano 8 lutego w szpitalu, w którym wylądował kilka dni temu.
Pogrzeb najprawdopodobniej w najbliższą sobotę na cmentarzu na Kiełczowie.
RZ fot arch. MS
Pogrzeb Janka odbędzie się w sobotę 13 lutego po mszy, która rozpocznie się o godzinie 14:00 w kościele w Kiełczowie przy ul. Wrocławskiej 79, na cmentarzu na starym Kiełczowie.
