Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Hucpa cwaniaka

hoolsheaven

biznes interia plJak się poczujesz gdy się dowiesz, że dajesz kasę, a połowa idzie nie na cele zbiórki, lecz na zabawę organizatora zbiórki?
Mało tego. Co pomyślisz, gdy się okazuje, iż z Twoich pieniędzy była sfinansowana organizacja zbiórki?
Normalnego człowieka szlag trafia, ale zawsze tego normalnego można omamić. Albo zaszantażować moralnie:
– Jak to, nie chcesz dać, a przecież cel taki szczytny… Zobaczcie, gość nie da ani grosza, a my przecież dajemy na (tu im bardziej charytatywnie, tym bardziej oskarżenie będzie wyraźne moralnie) – taki z niego nieczuły cham i prostak!!!
Wiele osób już zdaje sobie sprawę z tego, że corocznie biedne i zmarznięte dzieci zbierają kaskę nie tylko na sprzęt medyczny, ale na to, żeby cała rodzina Jerzego O. miała się dobrze przez cały kolejny rok. Ale naiwniacy wrzucają pieniądze do puszek, „bo przecież tyle sprzętu w szpitalach jest z serduszkiem i ten sprzęt uratował niejednemu dziecku życie”.
Można i tak. Można dawać, mając świadomość, że połowa kasy utonie w błocie, pójdzie na furę Owsiaka lub jego żony/ córki/ zięcia. Albo na ich domy.
Część nie wierzy
No to dla niedowiarków. Czy Owsiak gdziekolwiek pracuje? Owszem. W „Złotym Melonie”. W „Mrówce Całej”. W „Jasnej sprawie”. Wszystkie trzy („Mrówka” skończyła już swój żywot) działały na pieniądzach wyciągniętych z WOŚP. Innymi słowy zmarznięte dzieci zbierają pieniądze, których później część idzie na prowadzenie różnych mrówek i melonów w których małżeństwo Owsiaków jest prezesami, szefami, konsultantami, pracownikami i diabeł jeden wie kim tam jeszcze. Oczywiście na etatach.
Te mrówki i melony zarabiają wyłącznie na WOŚP. No, może jakieś drobniaczki kompletnie nie związane z kasą zbieraną w styczniu gdzieś z boku się trafią. Tak na alibi.
bez owsikaNajlepiej przemawiają przykłady
Mieszkanko Owsiaka. Na ochranianym osiedlu w Warszawie. Mieszkanie córki. Ich samochody. Budynki WOŚP, Melona, Jasnej Sprawy. Samochody służbowe. Roczne pensje całej ferajny wraz z kilkoma współpracownikami. Organizacja taplaniny w błocie w Kostrzynie (grał też kiedyś w Jarocinie?) – to wszystko jest z pieniędzy zbieranych na „biedne dzieci”.
To jeszcze nic. A kto płaci za budowę scen w różnych miastach, za występy artystów na tych scenach? Za pomieszczenia użyczane w miejscowościach, w których spontanicznie organizują się lokalne sztaby WOŚP?
No właśnie, tu jest kolejny wałek. Bo na to nie idą pieniądze WOŚP, lecz kasa z gminy/ miasta.
Reasumując: miasto wydaje pieniądze na organizacje zbiórki pieniędzy. Pieniądze zbierają za darmo młodzi wolontariusze. Następnie uzbierane pieniądze lądują w WOŚP. WOŚP nie ponosi kosztów zbiórki, które są naprawdę niemałe. Za to zbiera cały „utarg”. A z tego utargu część idzie na zaspokajanie życiowych potrzeb Owsiaka i jego rodziny przez cały rok.
Chcecie to wrzucajcie kasę, by gostek w pomarańczowych portkach mógł na wizji łazić po stole w poszukiwaniu słoika z forsą.
Ja na cwaniaczków nie daję.
Płaćcie i płaczcie:
http://fanatik.ogicom.pl/?p=1209
Roman Zieliński, fot. biznes.interia.pl

26+

Users who have LIKED this post:

  • avatar