Lechia Gdańsk – Śląsk 3-0
Mecz w Gdańsku już chyba dał definitywną odpowiedź na pytanie w która stronę zmierzamy. Nie jest to fajny kierunek.
Samo spotkanie nie wywołało we Wrocławiu większych emocji. Owszem, wybrało się trochę osób, które jeżdżą tylko wówczas, gdy sposób dystrybucji wejściówek „dla kibiców gości” jest możliwy do ominięcia, jednak w sumie szału nie było.
Przygotowania
Dość późno nadeszły do Wrocławia bilety na to spotkanie. I na ich dystrybucji organizacja tegoż wyjazdu się kończyła.
Jazda
Patopociąg przemieszczał się nadzwyczaj grzecznie. Fakt, że nasz korespondent nie odnotował ani jednej racy oraz ani jednego achtunga o czymś świadczy. W innym pociągu jadący nie mogli się nadziwić, czemu milicja była taka grzeczna. Faktem jest, że pasażerowie byli nad wyraz grzeczni również.Wśród fanów Śląska, którzy zaliczyli to spotkanie odnotowaliśmy osoby przemieszczające się samolotem z Wrocławia, oraz takich, którzy wyłącznie na mecz przylecieli zza granicy.
Wejście
Część tych, którzy postanowili wejść na bilety z innej niż wrocławska puli, spotkała miła niespodzianka. Pod kasami łatwo można było za darmo otrzymać vouchery na to widowisko sportowe.
Mecz na boisku
Dramat to mało powiedziane.
Złośliwa przepowiednia twierdziła, że będzie 3-0 dla Lechii, a gole zdobędą Mila i bracia Paixao. Trochę się zła wróżba nie sprawdziła, ale tylko w kwestii strzelców bramek.
W pierwszym składzie Śląska wyszło na murawę trzech Polaków. Odpowiedzialni za klub w tym momencie powinni sobie strzelić w głowy. Wszakże Śląsk ma, a w zasadzie, powinien mieć tradycje wojskowe. A w wojsku honor to podstawa.
Jednak nasze białe kołnierzyki mają z honorem tyle wspólnego, co obecny Śląsk z wojskiem.
O wyczynach Grajcarów to nasi Czytelnicy wiedzą już chyba wszystko, nam pozostaje na szybko zrecenzować występy naszych ulubieńców.
Zacznijmy od tego, u którego można wychwycić jakieś pozytywy. Skośny miał przebłyski, ale ocenę zawalają mu te dwa niecelne strzały, które nie miały prawa nie trafić w światło bramki.Jeszcze gdybyśmy mieli samych takich jak skośny, to nie byłoby źle.
Sito Riera… wszystkim, którzy się nim zachwycają… dobra, oszczędzimy złośliwości. Z równie dobrym skutkiem jak udawanie piłkarza może próbować udawać szachistę lub Murzyna. Też się nikt na to nie nabierze.
Niemiec – jeśli ktoś na jego plus chce zapisać dośrodkowanie z 5 minuty, to niech się dokładnie przyjrzy temu, co pokazują w telewizyjnych powtórkach. Walił na ślepo, ale jakoś się udało. Kilkadziesiąt minut później w podobnej sytuacji dośrodkował również na ślepo w to miejsce, gdzie nie było nikogo ze Śląska. Tym zagraniem udowodnił swoją prawdziwą wartość. Tylko ślepcy albo mający w jego promocji interes nie widzą, że w salonie sprzedaży podmieniono tabliczki reklamujące towar. Było „jakość kopa” zamiast „jakoś kopie”
Był moment w meczu, który mógł zmienić jego losy. Około 25 minuty była ręka na polu karnym Lechii. Niemal niezauważalna, natomiast boczny mógł ja wychwycić. Że na pewno było to zagranie ręką świadczyło zachowanie obrońcy Lechii. Widoczna panika go ogarnęła. Nasi obserwatorzy, którzy wychwycili to zdarzenie usprawiedliwiali arbitrów, gdyż to, że piłka była trącona łokciem widoczne było pod specyficznym kątem, akurat z pozycji, z której patrzyli na to zdarzenie.
Dla równowagi – dosłownie minutę później kontrowersyjna sytuacja miała miejsce na polu karnym Śląska i gwizdek również milczał.
Sumując: to nie sędzia jest powodem kolejnej klęski. Jak się z założenia gra w 9 (w/w wkłady z Hiszpanii i Niemiec robiły za piłkarskie manekiny) to nie można mieć pretensji do losu. Co najwyżej do tego, który wystawia dwa kostiumy i myśli, że wystawia dwóch grajków.
Mecz na trybunachLechia zaprezentowała dwie oprawy. Pierwsza na 20-lecie ekipy „Młode Orły”, a po przerwie patriotyczno – antykomunistyczno – zgodową. Ta druga z hasłem „Pochodzimy z dalekich Polski krańców, łączy nas nienawiść do komuny i ojczyzny zdrajców” była doskonałym połączeniem meczu zgodowego klubów, których kibice są nacjonalistami i antykomunistami z terminem, wszakże 35 rocznica krwawego zamachu stanu zwanego niewinnie „stanem wojennym” będzie miała miejsce już w najbliższy wtorek 13 grudnia*
Przy obu prezentacjach pokazało się sporo pirotechniki.
Na płocie zawisły 3 flagi Śląska: Oprócz „Nabojki” były także barwy stale widoczne w Gdańsku „Legiony Wrocławia” i „Śląsk”.
Oczywiście jak to podczas spotkań zgodowych wszyscy siedzieli wspólnie
Powrót
Relacja z tego spotkania ukazała się stosunkowo późno. Poczekaliśmy, aż wróci pociąg tych, którzy w najdalszej dzielnicy Wrocławia** balowali do białego rana.
Generalnie – spokój. Choć nie brakowała akcentów komicznych. W jednym z pociągów fani Śląska zostali napadnięci przez milicję:
– Panowie pokażą dokumenty.
Nie byłoby w tym nic dziwnego dla postronnych obserwatorów, lecz widząc, że w przedziale znajduje się przypadkowa kobieta, która również wzięła do siebie to wezwanie, funkcjonariusz stwierdził:
– Pani nie.
Co wywołało bezgraniczne zdumienie pasażerki. Po raz pierwszy w życiu stwierdziła na sobie, że na świecie istnieje kilka kategorii ludzi.Ilu nas było?
Podajemy pewnik: 5 KKN
Reszta jest baaardzo „na oko”. Jak napiszemy 500 to na pewno sobie nie zaniżymy. Faktem jest, że nie można liczyć osób, które jechało na mecz, dojechało do Gdańska, lecz… widowisko sportowe oglądali w knajpach. A było to grono dość liczne.
UWAGA! Prośba jednego z fanów Śląska. Na sektorze „zielonym” (czyli tym z oprawami i racami) została reklamówka z dwiema dziecięcymi bluzami i dwiema czapkami. Gdyby ktoś znalazł proszony jest o kontakt poprzez redakcję
RZ, F-M, P, RC-NR, KKK, Ł-ND, fot. Lechia.net
* We wtorek 13 grudnia we Wrocławiu o godzinie 19:15 na placu przed kościołem garnizonowym (niedaleko Rynku od strony fontanny) rozpocznie się demonstracja antykomunistyczna. Wcześniej, o godzinie 18:00 w tymże kościele odbędzie się Msza za Ojczyznę. Mniej więcej taka, jakie odbywały się w okresie stanu wojennego.
** We Wrocławiu i Gdańsku się mawia
że Wrocław najdalszą dzielnicą jest Gdańska
a Gdańsk najdalszą dzielnicą Wrocławia