Wszyscy czekają na jedną rzecz. Na to, aż główni macherzy III RP zawisną na gałęziach. Takie jest oczekiwanie społeczne tych, którzy głosowali na inną Polskę. Inną od tej, która była.
Tak jest, wszyscy chcieli zakończenia państwa kolesiów. Większość nawet nie domyślała się, jak Polska Platformy Obywatelskiej była zawłaszczana, okradana, niszczona od wewnątrz. Rok który minął od zmiany u sterów rządu, części społeczeństwa otworzył oczy. Niby wiedzieliśmy, że złodziejstwo jest normą, że najlepiej jest być cwaniakiem w białym kołnierzyku, ale skala w jakiej kradziono, niszczono, grabiono poraziła chyba wszystkich.
Te wszystkie przekręty reprywatyzacyjne. Te dotacje dla dziwnych ludzi ze społecznych pieniędzy. Te przetargi w których zwycięzca był znany przed ich ogłoszeniem. Ta samowola urzędnicza. To zatrudnianie rodzin i znajomych. Te klany rodzinne w dynastiach resortowych dzieci. Te esbeckie emerytury… Nie tylko to ujrzało światło dzienne i poraża. Już samo ujawnienie patologii władzy na pewno jest sukcesem nowych elit.
O plusach „dobrej zmiany” niech piszą ci, którzy są za PiS-em. O minusach – ci, którzy PiS-u nie lubią. Tu jest podpowiedź dla PiS-owców, co mogą zrobić, by im poparcie wzrosło. Posadźcie paru dygnitarzy poprzedniej władzy. Albo jeszcze lepiej – zmieńcie prawo i paru największych defraudantów powieście. Defraudantów i zdrajców. Tego oczekuje lud. Tego chce polska ulica. Na to czekają ci wszyscy, których okradano w żywe oczy, a gdy protestowali, to… sami trafiali przed oblicze sprawiedliwości. A w mediach głównego nurtu robiono z nich moherowych idiotów.
degrelle, fot. mm24.pl
Złośliwy komentarz redaktora naczelnego
No to kolega „degrelle” będzie śledzony przez tak zwany wymiar sprawiedliwości. 10 lat temu popełniłem książkę, w której w dziale „Obrazki z raju”, w pierwszym rozdziale „Gdybym został Bogiem” opisałem hipotetyczną sytuację rozstrzelania defraudantów, białokołnierzykowych cwaniaków.
Taki cytacik: „Mur, a przed nim tak zwani politycy. Zwłaszcza ci zajmujący się gospodarką…” Przed rokiem prokurator Harasimowicz ze smakiem odczytywała ten właśnie fragment na sprawie wytoczonej mi przez pewnego kapusia za napisanie książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. W sprawie o… nawoływaniu do nienawiści do mniejszości narodowych.
RZ