Został na piśmie wydany dowód na to, że Śląsk zmierza w przepaść. Opublikowano go w oficjalnym pisemku wydawanym przez klub z Oporowskiej. Nie przez kibiców, ale jest to wydawnictwo sygnowane przez władze klubu. Ma zatem akceptację wśród osób w naszym klubie decyzyjnych. Prezesów, tych którzy dają pieniądze, ludzi z działu marketingu.
Pismo „Wokół Śląska” wydawane jest z okazji meczów jakie odbywają się we Wrocławiu i doczekało się już prawie 140 numerów. Kto potrafi policzyć mecze, jakie Śląsk rozgrywa u siebie, sam może sobie ustalić ile to już czasu pismo jest wydawane. Co by nie powiedzieć – ma swoją tradycję.
Jednak gazeta nie istnieje tak długo, by pamiętać czasy spadku do II ligi z 1993 roku. Zresztą nie ma w Śląsku ludzi, którzy pracowali w klubie od tamtego czasu do teraz. Co jednak nikogo nie zwalnia od obowiązku zaznajomienia się z historią klubu. I z historią ludzi z nim kiedyś związanych.
I teraz wspomniany na wstępie dowód na rozkład klubu. Jest nim wywalenie na pierwszą stronę nowego dyrektora sportowego, Adama Matyska.
Forowanie tej postaci oznacza informację „zobaczcie w jakim stanie rozkładu znajduje się Śląsk”. Bo tylko tak można ocenić wywalenie na pierwszą stronę artykuł o wyżej wymienionym.
Dlaczego? Kim jest ów osobnik?
Otóż Adam M. Jest jednym z dowódców drużyny Śląska z sezonu 1992/93. Był to rok specyficzny. Śląsk w którego szeregach grało kilku graczy obijających się o kadrę narodową poleciał do II ligi notując rezultaty 0-5 w Poznaniu z Olimpią czy 0-7 w Lubinie.
Mówiąc wprost: nie chciało się wkładom do koszulek grać dla Śląska.
O tym dla kogo tak naprawdę grali krążą opowieści. Te osoby (Mandziejewicz, Matysek) doprowadziły do sytuacji, w której „ich” klub rozpoczął okres długiego regresu. Sami, oczywiście, ten klub natychmiast opuścili, choć w tamtych latach nie było to tak proste, jak jest obecnie.
Mówiąc brutalnie: Śląsk musiał spaść, żeby oni mogli z Wrocławia spier… się ewakuować. No to spadł. Dla grajków ważny był ich los, los klubu mieli gdzieś.
Takie persony Jak Zbigniew Mandziejewicz czy Adam Matysek nigdy nie powinni zostać wpuszczeni w progi klubu, który ćwierć wieku temu w takich okolicznościach spuścili z ligi.
Klub przyjmując persony z taką skazą w życiorysie pluje sam sobie w twarz. Przy okazji plując w twarze tym wszystkim, którzy ze Śląskiem się identyfikują i którym na Śląsku zależy.
I teraz sami sobie odpowiedzcie: w którą stronę stacza się nasz klub, skoro nie szanuje własnej historii, za to szanuje tych, którzy Śląska nie szanowali.
Roman Zieliński, fot. niewiarygodne.pl