Pytając przeciętnego mieszkańca Europy o nazwisko „Abramowicz”, to jeśli będzie miał jakieś skojarzenia, to pomyśli o żydzie z Rosji, który nawiał przed sprawiedliwością za zagarnięcie mienia znacznej wartości i teraz robi za miliardera w Wielkiej Brytanii.
Jeśli spyta się o to samo nazwisko przeciętnego sympatyka futbolu, to skojarzenie będzie identyczne. Miliarder sponsorujący Chelsea Londyn (na zdjęciu jego jacht przycumowany do nabrzeża w Wenecji).
Tymczasem nazwisko Abramowicz jest żywym dowodem na dwie rzeczy. Że mamy idiotów w Śląsku, oraz na to, że mamy… idiotów w Śląsku.
Dowód numer 1
Wczytując się w głosy twierdzące, że mamy w klubie młodzież do bani dochodzi się do wniosku, że to prostu nieudaczniki jakieś. Krzywonogie, bez pojęcia o graniu w piłkę. Jakieś Dudu, jakieś Plaku, jakieś Gawisze lub inne Bambo to są piłkarze. Przed przyjściem do Śląska są to wręcz geniusze futbolu. Każdy transfer jest świetny, a każdy małolat z zespołu juniorów to porażka, katastrofa, porażka na starcie.
No to mamy dowód na to, że jest inaczej.
Czy Mateusz Abramowicz jest lepszy, czy gorszy od Mariusza Pawełka? O tym, że na pewno nie jest gorszy wiemy już teraz wszyscy. Ale – teraz znów wchodząc w narrację malkontentów – Pawełek to grajek z przeszłością, to transfer. Tymczasem Abramowicz to jakiś tam młody gamoń, który błąkał się od Brzegu Dolnego nie wiadomo gdzie i poprzez Termalikę trafił do Wrocławia. Za młody, za słaby…
Teraz już normalnie: Gdyby w bramce Śląska do końca sezonu stał Pawełek, to wcale nie jest powiedziane, że obecnie byśmy się przygotowywali do sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Abramowicz w spektakularny sposób zadał kłam twierdzeniom cytowanym powyżej. Udowodnił, że „młody” wcale nie oznacza „słaby”.
Przez wiele lat młodzież w Śląsku nie była doceniana w ogóle. Od 2007 roku praktycznie nie dostawała szansy gry w barwach WKS-u. Przypadek Hołoty tylko potwierdza powyższe zdanie, bo on nie dostał swojej szansy jako „młodziak”, lecz jako transfer. A w Śląsku z pewnych względów „transfery” szanse dostają, a młodzież – nie.
„Drugi” Tarasiewicz, Lenczyk, Levy… za nich młodzież to miała szanse grać w rezerwach. Pawłowski dał szansę Bartkowiakowi, Dankowskiemu, Wrąblowi… Jedni ją wykorzystali lepiej, inni gorzej, ale takie Plaki, Bamby czy Gawisze też dostawały szanse, i to wiele szans, lecz ich nie wykorzystali kompletnie. Ze szkodą dla Śląska, za pieniądze Śląska.
Abramowicz jest dowodem na to, ze polityka nie wpuszczania młodzieży jest z gruntu głupia. Albo… że komuś zależy na tym, by grali wyłącznie transferowani. Dlaczego? Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze.
Dowód numer 2
Mamy w klubie grajka, który dowala babole. No to jakimś przypadkiem na jego miejsca jest wstawiony młodziak. I gra całkiem przyzwoicie.
Przypomnijmy, pierwszy mecz Mateusza Abramowicza w Śląsku miał miejsce 8 marca w wyjazdowym spotkaniu z Piastem Gliwice.
W tym meczu Abramowicz nie olśnił. Ale też nie dowalił. I najpóźniej w połowie kwietnia powinien zostać poddany nękaniu za strony ludzi pracujących w Śląsku. To znaczy – przez prezesa. Czemu? Bo już wówczas celem rozmów musiało być układanie składu na sezon 2016/17.
Jeśli rozmów nie prowadzono, to znaczy, że prezes Żelem jest debilem.
Jeśli prowadzono i nie znaleziono wspólnego języka, to znaczy, że prezes Żelem jest nieudacznikiem. Bowiem właśnie ogłoszono, że Abramowicz z dorobkiem 10 spotkań w ekstraklasie odchodzi ze Śląska i znów nam zostaje robiący notorycznie babole Mariusz Pawełek.
Tak czy inaczej – Żelem kompletnie nie nadaje się na swoje stanowisko.
Andrzej P, RZ, fot. sport.se.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
