W 73 minucie spotkania Śląsk – Amica doszło w zespole Śląska do zmiany, która może się okazać bardzo dla nas znamienna. Za Portugalczyka wszedł Macedończyk.
Od sezonu 2016/17 obowiązuje nowy przepis, na mocy którego w najwyższej lidze obowiązuje limit obcokrajowców spoza Unii wynoszący dwóch grających jednocześnie. W poprzednim sezonie wynosił ten limit 3. Dla lig niższych – po jednym.
No to mamy problem, bowiem w momencie zmiany po murawie hasał już Japończyk (niewątpliwie Japonia w Unii nie jest) oraz Gruzin (też nie w Unii). Jak dodać do tego Macedończyka, to liczba wkładów do koszulek spoza Unii wynosi 3.
Niedawno nabijaliśmy się z Legii, że jakaś panienka Maria Ostrowska, która wcześniej „doskonale zawiadywała flotą pojazdów” została kierownikiem drużyny mistrzów wszechświata i okolic, co w efekcie spowodowało, iż mimo wywalczenia awansu do Ligi Mistrzów, Legia grała w Lidze Europy.
Teraz mamy podobny cyrk na naszym podwórku. Na szczęście o znacznie mniejszych konsekwencjach, bowiem tu efektem finalnym jest ewentualna strata punktu, a w zasadzie – pół punktu. Czym skandal się skończy? Niemal na pewno walkowerem, co by oznaczało, że na starcie Śląsk dryfuje ku strefie spadkowej.
Tak czy inaczej sytuacja ta jest jednoznaczna. Osoby, które zawiniły powinny zostać odsunięte od zespołu. W normalnych klubach za sprawy organizacyjne odpowiada kierownik drużyny. Decyzje podejmuje trener. A za wszystko odpowiada prezes. Ci ludzie nie pracują społecznie, za swoją pracę pobierają pieniądze. Wcale nie takie małe. A robią błędy podstawowe, błędy które niszczą efekt finalny.
Śląsk, niestety, jest skazany na bylejakość. Bo z byle jakim prezesem skupiającym przy sobie byle jakich przydupasów, z byle jakim sponsorem, byle jakimi decydentami, i byle jaką wizją o kierunkach rozwoju klubu daleko nie ujedziemy.
Po pierwszym meczy sezonu wydawało się, że tchnęło trochę optymizmu. Wreszcie widoczne jakieś efekty pracy marketingu i jako – taka gra zespołu mogły rozbudzać nadzieję. Niezależnie od tego, jak się skończy zamieszanie wokół grajków, widać, że na Oporowskiej dobrze nie jest.
Andrzej P, fot. tygodnikpowszechny.pl
Złośliwy komentarz redaktora naczelnego:
I teraz czekam na głosy wszystkich, którzy narzekają na młodych zawodników własnego chowu.
