Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Brunatna biało-czerwona

hoolsheaven

SAMSUNG CSC

W niedzielę rano znajdowaliśmy się jeszcze w innej rzeczywistości. Jeszcze nie było meczu Polska kontra półamatorzy z Irlandii Północnej. I podczas tradycyjnego, osiedlowego spotkania pod punktem bukmacherskim, który moi koledzy wspomagają swoimi pensjami zadano mi pytanie, na które by odpowiedzieć musiałem się nieźle nagimnastykować:
– Kibicujesz im? – Chodziło o kadrę PZPN-u.
Prawda jest taka, że odróżniam określenie „kibicowanie” od „sympatyzowanie”. I tu zaczyna się problem, bo nie wszyscy chwytają różnicę.
Jestem za Polakiem zawsze (no, znajdą się wyjątki, o tym za chwilę). Nawet za Szpakiem w kretyńskiej Eurowizji byłem, choć takiego badziewia nie oglądam. Cieszą mnie wygrane sióstr Radwańskich, chciałem zwycięstw Gołoty, jak w Konkursie Chopinowskim Polak zajmie wysokie miejsce, jest to dla mnie powód do zadowolenia.
Ba, byłem nawet za Chinką grającą w polskich barwach w ping-ponga. Choć takimi transferami narodowościowymi pogardzam.
Oczywiście, są granice. Gdyby w pedalskich zawodach na najseksowniejsze wypinanie zadka startował osobnik posiadający jakiekolwiek związki z Polską to szczerze bym mu życzył złamania nogi na scenie. Czasem różnie ze mną jest w mniej ekstremalnych przypadkach. Ale generalnie tam, gdzie jest jakaś rywalizacja, tam moja sympatia jest po stronie Polski i Polaków.
Biało-czerwone
Ale odpowiedź na pytanie nie była taka. Po swojemu musiałem dowalić:
– Słyszałem o badaniach z których wynika, że sukcesy sportowe mają przełożenie na sympatię ludzi do rządu. Tak nienawidzę PO, że za tą reprezentacją jestem bardzo.
Uznano to za stwierdzenie dosadne, nowatorskie, acz skomplikowane. Później obgadaliśmy problem biało-czerwonej euforii, jaka jest widoczna na ulicach przy okazji imprez takich jak ME w piłce kopanej, a objawiającej się na przykład wywieszaniem flag w oknach aut, co podsumował „S” przyjeżdżając na miejsce zbiórki samochodem na którym po obu stronach powiewały chorągiewki jakieś 5 razy większe od tych widywanych na przeciętnych samochodach, co wzbudziło sensację nie tylko wśród zebranych, ale i okolicznych mieszkańców.
Brunatne
Jeżeli myślałem, że tylko ja dostrzegam przełożenie udział w wielkich imprezach sportowych na widoczności bieli i czerwieni, tom się przeliczył. Włączyłem portal niezalezna.pl, a tam komentarz do wypowiedzi jakiegoś kmiotka, Wojciecha K., którego ambicje sięgają rektora Uniwersytetu Szczecińskiego. Na szczęście nim nie został:
– 10 czerwca rozpoczynają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Startuje w nich reprezentacja Polski. Jej zwycięstwa wzmocnią falę brunatnego nacjonalizmu zalewającą nasz kraj. Dlatego też z antypisowskiego punktu widzenia, polskim piłkarzom należy życzyć wszystkich przegranych meczów oraz kompromitacji sportowej.
Dziennikarze szybko zrobili wywiad, kim jest ów Wojtuś i wyszło na to, że współdziała z żydem Sorosem.
Ów doktor habilitowany bardzo jest zniesmaczony faktem, że wśród Polaków mało jest piłkarzy etnicznie nie będących Polakami. Ma także swoje przemyślenia o wpływie nacjonalizmu wśród kibiców na wynik ostatnich wyborów.
Polskim obowiązkiem jest pozbyć się wszelkich oddziałów V kolumny w naszym kraju i naszym społeczeństwie. A przypadki takie jak Wojtusia K. pokazują, jakie to mamy w Polsce „elity”.
Link do artykułu z niezalezna.pl:
http://niezalezna.pl/81833-wykladowca-uniwersytetu-szczecinskiego-kibicujesz-polsce-wzmacniasz-pis
Roman Zieliński, fot MM-NR noworudzcypatrioci

21+