Kościół przegrywa na całej linii. Właśnie odbywają się jego przedśmiertne drgawki. Odwiedziłem jedną z wrocławskich świątyń i policzyłem ludzi na mszy. Około 350 osób. A wśród nich 4 chłopa w przedziale wiekowym 20-30 lat. Jeden procent. Może kogoś przeoczyłem, choć starałem się gapić dokładnie. Ale nawet jeśli ktoś mi umknął, to specjalnie proporcji to nie zmieniło.
Kościół umiera. Robi to na własne życzenie. Jednym z niewielu, który potrafi przyciągnąć młodych ludzi do kościoła jest ksiądz Jacek Międlar, ale skoro sam kościół się go pozbywa na życzenie mediów, które kościoła nienawidzą, to znaczy, że hierarchia strzela sobie w kolano.
I byłoby mi to kompletnie obojętne, gdyby nie jedna rzecz. Ta normalna część kościoła, z którą jeszcze mogę się identyfikować, widzi zagrożenie w napływie islamu.
Schizo religijne
Wychowany w wierze chrześcijańskiej, siłą rzeczy jestem za wartościami wpajanymi mi od dziecka. Do tego „mój” kościół jest tak głupi, że tacy jak ja, czyli nie chodzący na msze, nie uczestniczący w życiu religijnym nie tylko nie są tępieni, lecz nawet nie są wytykani palcami. Korzystam z tej swobody na maksa nie będąc dobrym katolikiem. Lub inaczej – będąc katolikiem jedynie formalnie.
Widzę te słabości mojej wiary i je cynicznie wykorzystuję. Z lenistwa i z wygody.
To lenistwo i wygoda każe mi również kombinować, co będzie, jeśli chrześcijaństwo przegra z fundamentalizmem islamskim. I widzę, że wtedy dla takich jak ja nie będzie miejsca.
Dla mojego świata, dla tradycji przodków, dla Polski kojarzonej jednoznacznie z katolicyzmem i dla mojego lenistwa muszę zrobić wszystko, by wygrać z islamem.
Choć jest coś, co mnie w islamie urzeka. Ta bezkompromisowość. Te wartości, które i mi są bliskie – pogarda dla pedalstwa, kult siły, zdecydowanie w działaniu i pogarda śmierci.
Powiedzmy sobie szczerze, gdyby chrześcijaństwo było właśnie takie jaki jest islam, to teraz nie mielibyśmy problemów z napływem tabunów obcych nam kulturowo i mentalnie ludzi na naszym kontynent.
Zła prognoza
Jeden z Czytelników, kpiąc sobie z moich przepowiedni sprzed 10 lat, jakie zawarłem w książce „Jak pokochałem Adolfa Hitlera” (odsyłam tu; http://fanatik.ogicom.pl/?p=6632 ) zapytał jak widzę przyszłość.
Nie mam dobrych wieści. Jesteśmy skazani na porażkę. W sferze mentalnej już polegliśmy. Zbok w sejmie poprzedniej kadencji. Pedał prezydentem dużego miasta. Miliony złotych wydawane z naszej kasy na lewackie przedsięwzięcia. Spedalony świat kultury. Wieloletnie rządy ludzi, którzy dla własnych korzyści są w stanie sprzedać interesy swojego kraju. Manifestacje obrońców koryta. Zlewaczałe media. Wszechobecny hedonizm. Kult dużych pieniędzy. Do tego strzelający sobie w kolano kościół, tak słaby, że nie potrafiący bronić własnych symboli, jak na zdjęciu do tego artykułu.
W zasadzie jesteśmy bez szans. Co jednak nie zwalnia nas z obowiązku walki o swoje. A nawet – właśnie dlatego musimy walczyć, bo nikt inny za nas tego nie zrobi.
Tak więc jeśli nie chcemy naszych ściętych głów wpisujmy się pod petycją o referendum imigracyjnym.
Dlatego wspierajmy antyimigracyjne ruchy.
Najbliższa demonstracja antyislamska odbędzie się we Wrocławiu w sobotę 2 kwietnia o godzinie 17:00 w Rynku.
Roman Zieliński, fot. audiovis.nac.gov.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
