Nie harcerze, nie samorządy, nie kółka strzeleckie ani koła gospodyń wiejskich, ale kibole. To właśnie kibolstwo stało się ostatnim bastionem patriotyzmu i w polskim przypadku – ostatecznie przyczyniło się do zwycięstwa nad lewackim światopoglądem, nad bezwartościowymi standardami, nad życiem w multikuturowości.
Bo teraz polskie ulice emanują patriotyzmem, koszulkami/ bluzami/ czapkami z elementami Polski Walczącej, Rotmistrza Pileckiego, husarii, orłów, bieli i czerwieni, Żołnierzy Wyklętych i kojarzonych z nimi wilkami. Oraz krzyżami celtyckimi. A jeszcze kilka lat temu często w polskich miastach można było zauważyć coś, czego teraz prawie nie widać – osobników noszących na cyckach różne „Che”, różne „CCCP” i inne świństwa.
Oczywiście kibolstwo ruszyło doły społeczne. Za elity odpowiadało kilka osób, takich jak Leszek Żebrowski, Tadeusz Płużański, Stanisław Michalkiewicz, lecz bez wsparcia ulicy wiele by nie zrobili.
Kapitalny tekst o tym zejściu się patriotyzmu elit i patriotyzmu ulicy napisał Piotr Lisiewicz:
http://niezalezna.pl/77064-banici-wilki-kibole-jak-kibice-odkryli-legende-zolnierzy-wykletych
Ostatnia nadzieja białych Belgów?
Teraz okazuje się, że ostatnią nadzieją zlewaczałych społeczeństw zachodnich też są kibole.
W Belgii zrobiło się kabaretowo. Po zamachach terrorystycznych w Brukseli społeczeństwo chciało „wyrazić swoje oburzenie” poprzez demonstrację. Pewnie jak to u nich – demonstrację w kwiatkami, planszami „Je suis cośtam” i przesłaniem do kochanych muzułmanów. Ale na demonstrację antyzamachową nie pozwolono, gdyż się… obawiano zamachu.
Mimo to ludzie przyszli i znów coś bazgrolili na asfalcie, bo przecież takie bazgrolenie bardzo oburzy islamskich terrorystów i wpłynie na ich fanatyzm.
Na takie właśnie zgromadzonko wparowała grupa „nazistów, faszystów, oszołomów” czy jak ich tam teraz będą nazywać. Media twierdzą, że to grupa kiboli z północnej Belgii. Wznosili oni okrzyki „Jesteśmy u siebie” czy inne równie ksenofobiczne.
Bez kiboli Belgowie się nie otrząsną na pewno. Czy kibole belgijscy mogą jeszcze odwrócić trend islamizacji i wynarodowienia kraju? Osobiście wątpię. Tym bardziej, że niektóre ekipy same są lewackie (Standard Liege chociażby). Ale wciąż jeszcze mają szansę.
Na razie kibole w Belgii stanowią taką ichnią Redutę Ordona.
Roman Zieliński, fot warszawa.gosc.pl
„…Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Obleją, jak Moskale redutę Ordona:
Karząc plemie zwycięzców zbrodniami zatrute,
Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę”
PS Ostatnio jeden z naszych stałych Czytelników, Luckyboy apelował, by mniej w naszych sercach i umysłach było Mickiewicza a więcej Mackiewicza.
Czyli mniej romantyzmu, więcej pragmatyzmu.
Niby racja. Ale bez Mickiewicza, bez pokoleń wychowanych na jego poezji, nie byłoby Mackiewicza.
