Polak ma obowiązki polskie. Niemiec – niemieckie. Żyd – żydowskie. Bardzo często to, co robi żyd czy Niemiec, lub przedstawiciel innego narodu/ wyznania/ rasy, jest sprzeczne z interesem Polski i Polaków.
Z takim przypadkiem mamy do czynienia tuż za granicami Dolnego Śląska, na opolszczyźnie.
Ktoś w komentarzu poprosił, by wspomóc kliknięciem na stronie internetowej nysa.eu inicjatywy, by nazwać jedno z rond – Rondem Żołnierzy Wyklętych. Wszedłem na podaną stronę i rzeczywiście, jest tam, w lewej części ekranu głosowanie. 5 propozycji: Niepodległości, Żołnierzy Wyklętych, Nyski, Konrada Blocha i Św. Jakuba.
– W sumie Niepodległości też mogłoby być – pomyślałem sobie. Ale skoro ktoś zadał sobie trud poproszenia na stronie kibicowskiej o głosowanie na Żołnierzy Wyklętych, to widocznie mu na tym zależy. Kliknąłem. Okazało się, że Konrad Bloch był lepszy.
Ale Czytelnicy Fana także zaglądali na stronę nysa.eu i dokładali swoje głosy. Po paru godzinach Żołnierze wysunęli się na pierwsze miejsce.
Dzień później zajrzałem kontrolnie na tę stronę i ze zdziwieniem zobaczyłem, że Bloch ponownie ma więcej głosów. Nastąpiła mobilizacja jakiegoś środowiska.
– Może ten Bloch to ktoś jak najbardziej godny tego, by jego nazwisko stało się patronem istotnego miejsca w mieście? – pomyślałem. Lecz wolałem sprawdzić, co to za kozak ów Konrad Bloch. Wrzuciłem na google, i o mało mnie nie powaliło. Konrad Bloch to niemiecki żyd.
Owszem, gość ma jakieś dokonania naukowe. Ale to obcy nam, Polakom facet. Obcy narodowościowo, obcy kulturowo, obcy wyznaniowo. Obcy.
Urodził się w Nysie – prawda. Tylko, że wówczas było to niemieckie miasto i nazywało się Neisse.
Konrad Bloch nie był Polakiem. Był niemieckim żydem, czy też żydowskim Niemcem. Interesem Polski i Polaków nie jest upamiętniać innych narodowości. Tym bardziej na ziemiach, które jeszcze 75 lat temu były niemieckie, upamiętnianie czegokolwiek, co ma odniesienie do Niemiec, ich historii jest bardzo niebezpieczne.
Niemcy nigdy w pełni nie zaakceptują tego, że ich z tych ziem wyparto. Dla wielu wydaje się to śmieszne, bo żyją w Polsce, w której od Nysy do niemieckiej granicy jest spora, liczona w setkach, ilość kilometrów.
W XII wieku nikt nie pomyślał, że Nysa będzie niemiecka. 200 lat później – była. A po kilku wiekach, nawet po I Wojnie Światowej, gdyby jakiemuś Niemcowi z Nysy powiedzieć, że w 1950 roku będzie to miasto polskie, to by umarł ze śmiechu. My, żyjący tu i teraz musimy patrzeć w przyszłość tą za lat 10 i za lat 200.
Na opolszczyźnie mieszka mniejszość niemiecka. Na Górnym Śląsku ta mniejszość zaczyna mówić o autonomii i kreuje „naród śląski”. Naszym zadaniem jest ukrócić takie antypolskie działania.
„Jestem Polakiem, więc obowiązki mam polskie”. Niech te słowa Romana Dmowskiego są dla Was przewodnikami, gdy będziecie wchodzili na stronę nysa.eu (swoją drogą, ciekawe dlaczego nie nysa.pl?)
Roman Zieliński, fot. teatrcst.pl
PS. Także w Lesznie walczą o Rondo „Inki” Danuty Siedzikówny. Tutaj możesz ich wspomóc: http://elka.pl/content/view/76989/653/
PS II: warte przeczytania. To się dzieje w Polsce, gdy ktoś na niemieckim spędzie upomina się o polskie akcenty: http://wpolityce.pl/polityka/268953-nagonka-na-polityka-pis-upomnial-sie-o-polska-piosenke-na-lokalnej-imprezie-mniejszosc-niemiecka-zawiadomimy-odpowiednie-organy-scigania
