Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Została połówka

hoolsheaven

* Po trzech miesiącach Śląsk wreszcie wygrał. 2-1 we Wrocławiu z Górnikiem Łęczna.
Po 11 meczach bez kompletu punktów – wreszcie zwycięstwo. W jakim stylu – lepiej się nie rozpisywać. Ale jest! Nawet na moment udało się nam wyrwać z ostatniej pozycji w tabeli!

* Nowy trener Romuald Szukiełowicz może sobie do CV dopisać zwycięstwo w lidze. A raczej może sobie dopisać fakt, że przynajmniej na razie jest fartowny.
Końcówka spotkania wypadła w wykonaniu naszych orłów gorzej niż tragedia. Ale się udało!

* Kuba Wrąbel zaliczył kolejny mecz i w kolejnym meczu puścił bramkę. Na razie tylko raz w oficjalnym meczu pierwszej drużyny WKS-u Kubie udało się zachować czyste konto.
Tym razem zaliczył kilka „pawełków”, lecz akurat tylko jeden z konsekwencjami. Zatem tym razem – w odróżnieniu od innych występów – szczęście raczej dopisało. Jemu i nam.

* Zastanawiające jest jak z popalonymi mięśniami Kamil Biliński potrafi robić salta. Ale jeśli za akcję, w której zdobył gola, należą mu się brawa, to tak naprawdę jaki jest w rzeczywistości pokazała interwencja na samym początku drugiej części gry. Nie, nie chodzi o „wspaniały” strzał w 57 minucie czy akcja sam na sam chwilę później. Chodzi o akcję pod własną bramką w minucie 47. Polecamy powtórki.

* Górnik Łęczna przyjechał do Wrocławia po punkty. Zwłaszcza w końcówce było to widać. No to dożyliśmy czasów. Przyjeżdżają do Wrocławia piłkarskie niemoty i nastawiają się zdobycz punktową… To niestety świadczy o nas. A raczej o naszej słabości.

* Niektórym się wydaje, że na naszych orłów jeszcze można wpłynąć. Pojawia się dość istotne pytanie – czy zawodnicy byli zmobilizowani? Bo przecież temu miały służyć rozmowy odbyte w tygodniu. Jakoś tego zbytnio nie było widać.
Mamy informacje z niezweryfikowanego źródła, że znakomita większość graczy tuż po koncesjonowanym spotkaniu z kibicami na Oporowskiej miała znakomite humorki.
Co tam, na pewno tak nie było, wszakże złośliwców wszędzie pełno. Na pewno ręce im drżały z nerwów…

* Na meczu tym razem nie było ani jednej flagi. Najbardziej na tym ucierpieli ci, którzy wielkiego sentymentu do tych flag nie mają. Grupa młodych ludzi z Celestynowa była bardzo zawiedziona, że nie mogą wywiesić własnej, niewielkiej barwy.
Szukając intrygi poszukaliśmy tego Celestynowa na mapie. Ciekawe, czy chodzi o ten pod Warszawą?

Xgoście* Fani z Łęcznej również byli bez flagi. Weszli dopiero na drugą połowę w 35 osób (na zdjęciu obok). Paru przybyło wcześniej, lecz poczekali na wszystkich. A główna grupa przybyła pod stadion bardzo późno, bo myśleli, że jak będą godzinę przed meczem we Wrocławiu, to da się dojechać na stadion. A tu korki, jedne z największych w Polsce.

* Za to były transparenty. Dwa na Oporowskiej, trzeci, niewielki „Walczyć, trenować, Śląsk musi panować” na „D”.

* Trener Tadeusz Pawłowski był obecny na trybunach. Nawet po meczu dostał pożegnalny okrzyk z trybun. A jeden transparent z podziękowaniami był skierowany właśnie do niego.
Na poprzednim meczu na Oporowskiej był widziany Marek Świder, teraz ktoś meldował, że widział na tej samej trybunie Tomasza Hryńczuka.

Xmłyn* Jeden z kibiców Śląska przyjechał na drugą połowę. Tak mu w pracy wypadło, plus korki na mieście i zaliczył godzinne spóźnienie. Cóż, prawdziwe przywiązanie do klubu. I co? I musiał jechać do domu. Kasy nieczynne, ochroniarze bez biletu wpuścić nie chcą, a biletu nabyć nie można.
On na następny mecz znów przyjdzie. Ale gdyby tak trafiła na kogoś bardziej przypadkowego, to do końca życia by już się na stadionie nie pojawił.
Pewnie takich jest już nieco. Bo ludzie głosując nogami po prostu zamiast na mecze Śląska chodzą gdzieś indziej.
Przysłowie mówi „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Kilka tysięcy ludzi dostało już takiego kopa i teraz mamy pustki na stadionie.

XsektorD* Z trybun poleciało „Śląsk to my, a nie wy”. Niby racja. Tylko nas zastanawia, co to teraz znaczy „my”, bo na stadionie podczas tego meczu było około 2,5 tysiąca widzów. Będą wam wmawiać, że ludzi było więcej. Oficjalnie nawet 4 300. Jak chcecie się oszukiwać, to sobie wierzcie w te ich bajania. Dwa i pół koła. Razem z kilkoma grupami dzieci na sektorze „D”.
Jak nie wierzycie – przyjrzyjcie się tym zdjęciom, które są obok w tekście. Powyżej – nasz młyn, a raczej – młynek. Nieco niżej „D” i na bliższym planie „A”. Natomiast poniżej „C”. Nawet w pomieszczeniach dla vip-ów nie było tłumu na darmowym żarciu.
A zaledwie trzy i pół roku temu na wyjazd mogło jechać 5 tysięcy fanów Śląska. Chyba bardziej pasuje tu określenie „kibiców sukcesu”. Bo po tych kilku latach z pięciu tysięcy została… połówka…

XsektorC* Doping jak na tak nieliczną gromadkę – rewelacyjny. Przyjezdni chyba ani razu nie krzyknęli. Być może jakieś hasło zarzucili, jednak nie udało się tego usłyszeć na trybunie „Oporowskiej”.
RZ, MNR, JC, BK, fot. fakt.pl

3+

Users who have LIKED this post:

  • avatar