Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Zmiana planów?

tadekKoniec mówienia o pierwszej ósemce?
Wszystko zdaje się wskazywać na to, że w Śląsku zmieniono narrację. Zamiast mówić o podstawowym celu prezesa Żelema, czyli o otrzymaniu się w lidze, co miało zostać zrealizowane już po 30 kolejkach, obecnie zaczęło w Śląsku obowiązywać mówienie o walce o tron mistrzowski. Zostało to wyartykułowane ustami trenera Pawłowskiego.
Czy sam Pawłowski zmienił sposób widzenia? Wątpliwe. Wygląda to na zmianę strategii promowania Śląska. Dotychczasowa polegająca na opowiadaniu o celu minimum wyznaczonym przez prezesa stała się powodem tragedii na trybunach. Tragedii frekwencyjnej. Zatem zmieniono narrację. Od wczoraj obowiązuje „chęć brania co się da”. Można spekulować o mistrzostwie? Można. Zatem mówmy o tym. A że sił i środków nie ma? No to co? Najwyżej się nie uda.
Jest to złe? Nie, jest jak najbardziej w porządku. W sporcie, jak i w życiu trzeba walczyć o cele najwyższe. Inaczej pojawia się marazm, tumiwisizm, zobojętnienie. Rok 2012 pokazał najlepiej, że czasem cele pozostające poza realnymi szansami na ich osiągnięcie, siłą woli, szczęściem i układami można jednak zdobyć.
Lepiej jest gadać o mistrzostwie nie posiadając odpowiednich armat do ich zdobycia, niż zrobić to, co trzy lata temu zrobił pseudowódz Orest Lenczyk. W momencie, w którym decydowały się przyszłe losy klubu, zamiast podjąć walkę, sobie ją odpuścił.
Dla jasności – powyżej nie chodzi o walkę o prymat krajowy 2012, lecz o późniejszą, jesienną grę w europejskich pucharach, gdzie ewentualne dostanie się do fazy grupowej LE, które było na wyciągnięcie ręki, zostało przez szkoleniowca kompletnie olane. Nie wspominając o możliwości dostania się do LM, co by Śląsk ustawiło finansowo na kilka kolejnych lat.
Trener (prezes, szef marketingu) może i powinien stawiać cele najwyższe z możliwych. Na budowaniu przeciętności jeszcze nikt nic wybitnego nie zbudował.
Krzysztof P, fot. wroclawianie.info

				</section>