Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Żelem będzie wisiał

hoolsheaven

my-silent-whistes blogNo i skończył się wielki sen Pawła Żelema o „jego” wielkim Śląsku. O tym, że przy nim Śląsk wielki nie będzie, to wiedzieliśmy od chwili, gdy się na Oporowskiej pojawił. Ale sam się łudził jeszcze.
Do wczoraj wydawało mu się, że to on rozdaje karty w klubie. Fakt, że jest wyjątkowo śliski i potrafi się ustawić w zależności do wiejących wiatrów. Choć był forpocztą mającą przyprowadzić do Wrocławia swego pryncypała, Andrzeja Kuchara, to gdy się okazało, że więcej zainteresowania klubem wykazuje szef Hasco-Leku, Stanisław Han, natychmiast zaczął się wkradać w jego łaski. Nawet uzyskał zapewnienie, że „jak ja będę właścicielem Śląska, to ty, Paweł zostaniesz na stanowisku”.
Żelem wzorowo wywiązuje się z funkcji likwidatora WKS-u, jaki nałożył na niego Dutkiewicz (poprzez Patalasa – Dutkiewicz głupi nie jest i wie, że ktoś będzie za to rozliczony). Żelem polikwidował wszystko, co się dało. Dotychczas było to niemal niezauważalne, gdyż wynik sportowy był ponad miarę. Likwidowany klub dostał się do gry w europejskich pucharach, czyli wywalczył to, o co w normalnych klubach wręcz się biją.
W rozumku prezesa nie mogło się zmieścić, że taki wynik można osiągnąć nie posiadając odpowiednich atutów. Zatem doszedł do wniosku, że drużynę można likwidować bez ograniczeń. I ją likwidował dalej.
Aż wreszcie przyszły efekty tak prowadzonej polityki. Żelemowi zaczęło się palić pod siedzeniem, gdyż obecnie klub taki jak Śląsk, bez pieniędzy z telewizji, to z punktu widzenia biznesowego coś niemal bezużytecznego.
W klubie zaczęto wykonywać ruchy, które nie przynosiły żadnych efektów. Jakie to ruchy? A różne spotkania piłkarzy z „właścicielami” (cudzysłów nieprzypadkowy) czy z Radą Nadzorczą (czyli z Patalasem). I wtedy Żelemowi zaczęło coś uciekać. Choćby monopol na rozmowy z Patalasem, bo ten zwąchał się z piłkarzami i zaczęto sobie przesyłać SMS-iki.
Żelem postanowił wymienić trenera, gdyż dotychczasowy przestał już być gwarantem nadprzeciętnie dobrego rezultatu. Ale się bał reakcji otoczenia, więc wprowadzanie Kowalskiego za Pawłowskiego zrobił płynne.
Do tego momentu Żelem jeszcze jakoś pływał w tej mętnej wodzie. Aż tu nagle stało się coś, czego nie przewidział. Nie patrząc się na Żelema, odgórnie wprowadzono innego szkoleniowca – Romualda Szukiełowicza.
Czym to jest dla Śląska – o tym w osobnym artykule.
Natomiast dla Żelema jest to wyraźny sygnał, że tak naprawdę to z nim się tu nikt nie liczy. Żelem jest jedynie kwitariuszem. Od podpisywania wszystkich papierków.
Kto będzie odpowiedzialny za osłabienie drużyny, które w konsekwencji prowadzi do II ligi? Żelem. Kogo trzeba będzie „powiesić”? Żelema.
On już to wie. Teraz będzie się trzymał rękoma o nogami własnej, niezłej pensyjki. Każdy kolejny miesiąc takiego trzymania to dla pryszczatego wielka wygrana na loterii, bo będzie oznaczała kolejny wpływ na konto.
Każdy kolejny miesiąc siedzenia Żelema na stołku udowadnia, że Polska to kraj, w którym prezesem może być byle kto.
Każdy kolejny miesiąc funkcjonowania takiego prezesa jest ośmieszaniem Śląska jako klubu wielkiego.
Znamy też linię obrony Żelema, gdy już rozpocznie się nad nim sąd. Linia znana wielu pokoleniom i nie tylko ze świata sportowego: „Ja tylko wykonywałem rozkazy”.
Roman Zieliński, JW, fot. my-silent-wishes.blog.onet.pl

13+

Users who have LIKED this post:

  • avatar