Przed meczem w Zabrzu trener Pawłowski wypowiada się z optymizmem. Czy ten optymizm ma realne podstawy, czy jest jedynie urzędowy, tego rzecz jasna nie wiadomo, lecz nie bylibyśmy Fanem, gdybyśmy nie znaleźli nutki sceptycyzmu.
Bo prawda jest taka, że na razie Śląsk na wiosnę jeszcze nie zwyciężył. I aby podtrzymać dobre nastawienie szkoleniowca i innych optymistów, to remis w Zabrzu nie wystarczy.
W redakcji Fana rozgorzała dyskusja nad konsekwencjami odejścia Mili. I choć co do aspektu sportowego wszyscy jesteśmy zgodni, że tutaj Sebuś w niczym by nie pomógł (zresztą w jakiej jest teraz dyspozycji widać na meczach Lechii, gdzie jest notorycznie ściągany z placu gry), o tyle jego wpływ na drużynę oraz na frekwencję jest już dyskusyjny.
– Co by nie powiedzieć, to bez Mili Śląsk jeszcze nie zwyciężył – twierdzi Janusz K.
Wskazuje również na fakt, że nie ma możliwości na zrobienie frekwencji, jeśli w zespole nie ma „tego czegoś”, czym niewątpliwie był właśnie Mila.
– Niby ten marketing coś robi. Jeżdżą po tych szkołach. Produkują się w „Magnoliach” czy innych domach handlowych, robią jakieś spoty reklamowe, ale efektów tych działań nie widać. I bez Mili wygląda to jałowo – dodaje.
Innego zdania jest Andrzej P:
– Mila się zgrał. O ile jeszcze na pierwszy mecz wiosny, ten pucharowy z Legią można było liczyć na większa frekwencję gdyby Milowy jednak we Wrocławiu pozostał, to bądźmy szczerzy, teraz jest taki moment w którym ludzi naciągnąć na mecz mogą tylko wyniki. A w obecnej dyspozycji Mila gwarantem wyniku nie jest na pewno. I wątpliwe, że gdyby był „obrażony, gdyż nie poszedł do Gdańska” mógłby pozytywnie wpływać na mobilizację w zespole.
W Śląsku tymczasem dzieje się rzecz niepokojąca. O tym, że jesteśmy w fazie drastycznych cięć wiemy wszyscy. Pozbyto się Plaku – to dobrze. Wyrzucono na wypożyczenie Przybylskiego – też akcent pozytywny, bo ma chłopak rozbuchane ego i być może pobyt w Legionovii da mu do myślenia. Ale są też sygnały niepokojące. Co prawda Pawłowski zdementował oświadczenia prasowe, iż Dankowski ma przejść jakieś dziwne testy w niemieckim Freiburgu, lecz już samo to, że taki sygnał został wysłany, świadczy o tym, że na Oporowskiej panuje jakaś desperacja w szukaniu gotówki. Ponadto jesteśmy w początkowej fazie działań zmierzających do pozbycia się z Wrocławia portugalskich bliźniaków.
Ale o tym artykuł dopiero powstaje.
Janusz K, Andrzej P. RZ, fot. michalstopka.pl
</section>