Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Warszawa 5 marca 2015

Legia Warszawa – Śląsk 1-1 k 3-1
XpomeczuRewanżowy mecz ćwierćfinałowy o Puchar Polski zakończył Śląskowi w tym sezonie emocje inne niż ligowe. Pokazał również, że w Warszawie zaszły spore zmiany. Różne zmiany.
Przygotowania
Ograniczyły się do zorganizowania dwóch autobusów i wyznaczenia godziny wyjazdu.
Jazda
Jeden z najbardziej „telefonicznych” wyjazdów. Obowiązywało hasło „gdzie jesteście?” z dodatkowym „którą trasą jedziecie?”. Łapanie się po drodze miało sens do momentu, w którym część bractwa poczuła głód. 40-minutowy postój ostatecznie spowodował, że nie było szans na wejście na mecz wszystkich, którzy chcieli oglądać widowisko sportowe w całym wymiarze czasowym.
Ostatni startujący z Wrocławia wyruszyli w trasę dobrze po godzinie 15:00, a i tak przybyli pod stadion wraz z największą grupą.
Sposób jazdy to już nasz problem. Jednak czymś zupełnie innym jest sama Warszawa. Tak, wiemy, że spalił się tam most i teraz w wielkiej stolycy, gdzie i tak jest śmieszna ilość przepraw przez rzekę, teraz jest jeszcze mniej możliwości przekraczania Wisły. Ale korki o godzinie 19:30 tam paraliżują miasto. To jest miejsce do życia dla osób, które albo się nie przemieszczają, albo tak bardzo chcą być „ze stolycy”, że im to poruszanie się żółwim tempem cały dzień nie wpływa negatywnie na ich warszawskie ego.
Cóż, to już nie jest nasz problem.
Natomiast wiemy już dlaczego kibice Legii są tacy napompowani pychą. Słuchając miejscowego radia można było dojść do wniosku, że są tacy, jak to radio. Komentując przedmeczową, stonowaną wypowiedź trenera Pawłowskiego warszawskie dziennikarzyny kpili z szkoleniowca Śląska. I robili to w sposób prostacki, wręcz głupawy.
Nasłucha się taki warszawiak takich „autorytetów”, przyjmie to za obowiązujący punkt widzenia świata i potem sam się staje jak ci „dziennikarze” pępkami wszechświata. I okolic.
Wejście
Trzeba przyznać, że w tym elemencie ostatnio na Legii zrobiło się inaczej. To znaczy – lepiej dla fanów gości. Choć spora grupa fanów Śląska pod samymi bramami pojawiła się tuż przed rozpoczęciem spotkania, to wielu widziało bramkę, a w 30 minucie pojedynku w zasadzie weszli wszyscy.
Nerwowo się zrobiło nieco wcześniej, gdy na parking przeznaczony dla gości podjechało auto na warszawskich blachach.
XwrabelMecz na boisku
Wyszło śmiesznie. Przez legionistów arbiter był lżony, lecz tak naprawdę to on dołożył sporą cegiełkę do ich awansu. Jak to się stało, że warszawski Murzyn po ewidentnym ścięciu wrocławianina z tyłu nie dostał czerwonej kartki, to wie tylko arbiter. Bo dla każdego, kto choć trochę interesującego się futbolem było jasne, że czerwień jest w tym przypadku nieodzowna.
Spotkanie mogło się podobać, obie drużyny włożyły sporo zaangażowania, było parę sytuacji z obu stron.
Gole uznane 1-1, gole nieuznane też 1-1. Wszystkie nieuznane wpadły do bramki znajdującej się przed „Żyletą”, a uznane (łącznie z karnymi) na bramkę przy sektorze gości. Niestety dla Śląska ogólnie wyszło tak, jak to wiosną. Po ładnej grze – bez zwycięstwa i bez zera z tyłu.
Na szczególne miejsce w tej relacji zasłużył karny Marco Paixao. Jak ktoś tak podchodzi do piłki, to z góry wiadomo, że będzie lipa. I lipa była. Złośliwi, a takich nie brakuje, stwierdzili, że nie chce uwalić swojego przyszłego klubu. Natomiast niezły mecz zaliczył Wrąbel, który dodatkowo wybronił swoją pierwszą „11”, i jeszcze przy dwóch innych, które wpuścił, dotknął piłki.
Mecz na trybunach
Bluzgotekę zaczęli miejscowi bardzo szybko, bo już w drugiej minucie spotkania. Widać, że ostatnio „coś do Śląska mają”. Dotychczas Legia jawiła się nam jako ekipa potrafiąca trzymać poziom, nawet obrażając rywali robili to inteligentnie. Ostatnio poziom IQ wyrażany gremialnie na Łazienkowskiej się wyraźnie obniżył i przystosował to innych klubów. Którymi tak na Legii pogardzają.
Oczywiście bluzgi ze strony miejscowych nie pozostały bez echa i w myśl zasady „oko za oko” bluzgi poleciały w drugą stronę. W większości, w myśl zasady „równaj do mistrza” – na dokładnie tym samym poziomie.
Najgłośniej gospodarzom wychodziło jednak bluzganie arbitra na dwie strony boiska:
– Marciniak!
– Co!
– Ty… panno (w oryginale nieco inaczej).
Kibice Śląska robiąc sobie jaja śpiewali w tym czasie:
„Jazda z …pannami, Marciniak jazda z… pannami”.
Przed rzutami karnymi widać było, jaki piłkarze Śląska chcieli sobie pomóc podkręcając kibiców. Niestety, jakoś specjalnie na bractwo ta podkrętka nie podziałała.
Śląsk z 4 flagami: Nabojka, Trójkąt i PDW, Twierdza Wrocław i KKN-u.
Powroty
W jakim czasie można przebyć obecnie trasę Warszawa – Wrocław świadczy fakt, że startując dokładnie o północy nawet autobusy zameldowały się na miejscu o godzinie 5:00. Jedno auto zdefektowało w 1/3 trasy. Czekanie na pomoc trwało, oj trwało.
Ilu nas było?
XnajmlodszyNa liście znalazło się 602 osoby. Parę nie dojechało, kilka weszło spoza listy, zatem te 602 można przyjąć za oficjalną. W tym 23 osoby z Lublina i 18 z Legnicy.
Najmłodszy obecny na sektorze fan Śląska miał 5 lat (zdjęcie obok, twarze rodziców widoczne za zgodą zainteresowanych).
RZ, PK, K,

				</section>