Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Sprzedał, awansował

hoolsheaven

kasaGrzegorz Kowalski na aucie! Z Oporowskiej dochodzą informacje o zmianach w sztabie szkoleniowym Śląska. Na razie nie mamy oficjalnego potwierdzenia tych wiadomości, według których po jednym meczu pozbyto się dotychczasowy sztab szkoleniowy, a na jego miejsce przyszedł Romuald Szukiełowicz, oraz Janusz Jedynak i Zbigniew Mandziejewicz.

Wybór Janusza Jedynaka jest rozsądny i dziw, że nie był dokonany już dawno temu.
Czy Szukiełowicz może coś zmienić?
Na krótką metę – może. O ile wciąż ma ta charyzmę, którą posiadał wówczas, gdy po raz pierwszy został szkoleniowcem Śląska.
Słowa Ryszarda Tarasiewicza, który był zawodnikiem Śląska o „Szukiele”, wtedy gdy (początek lat 90-tych – daty poustalamy) po raz pierwszy był szkoleniowcem WKS-u:
– Jak się z nim porozmawia, to po jego gadce wychodzi się na zewnątrz i chce się przenosić Mount Everest.
Tyle, że później, choćby w Lechii Gdańsk czy Odrze Opole te chwyty już nie działały.
Jeśli piłkarze chcieli lżejszych treningów, to przy Szukiełowiczu mogą się zdziwić, oj mogą.
Natomiast zatrudnienie w Śląsku Zbigniewa Mandziejewicza świadczy o tym, że klubem dowodzą idioci.
Dla przypomnienia: Zbysiu był jednym z głównych odpowiedzialnych za początek degrengolady Śląska w roku 1993.
Jeszcze zostanie opisane, jak klęczał przed ówczesnym szefem WKS-u, płk. Srokowskim, by móc tylko pójść do Legii. I zrobił wszystko, by Śląsk poleciał z ligi, bo z drugoligowca do tej jego wymarzonej „Legiuni” się przenieść.
Napiszemy również o błyskotliwym końcu kariery Mandziejewicza w Legii, który nie pozwolił jego „ukochanemu” klubowi zdobyć mistrza Polski. No i o tym, że Mandziejewicz był uważany za jednego z tych, którzy zrobili wiele, by się Legia nie znalazła w półfinale Ligi Mistrzów.
Jaki klub, takie zatrudnienia!
Roman Zieliński

7+