Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Śmiertelne pytanie

hoolsheaven

media2 plNo i po KOD-dzie. Co prawda szef całego zamieszania jeszcze się łudzi, że jest w stanie „coś” zrobić, ale widać, że inicjatywa zdycha. Jeszcze się na dobre nie zaczęła, ale po niewątpliwym sukcesie organizacyjnym, za jaki trzeba uznać zrobienie 17-tysięcznej manifestacji, już się do niej dobrali politycy gorszego sortu. I każdy chce konsumować ów sukcesik.
A to oznacza jedno. Już jest po KOD-zie.
My jesteśmy zdziwieni, że w przestrzeń publiczną jeszcze nie wypłynęło pytanie, które machera od tego całego Komitetu Obrony Du… zmiecie. Co prawda pytanie zadała współpracująca z „Niezależną.pl” Magdalena Piejko, ale nie zostało ono odnotowane przez media. Pytanie brzmi: „kto płaci Kijowskiemu”.
Przeczucie graniczące z pewnością podpowiada, że odpowiedź zabije KOD.
Ale już samo publiczne postawienie tego pytanie jest pocałunkiem śmierci dla Kijowskiego. Dlatego fakt, że jeszcze nie wypłynęło jest zadziwiający.
Mający ponad 80-tysięczny dług facet rezygnuje z pracy w Polskim Związku Piłki Nożnej, w którym ponoć przytula 7 tysięcy miesięcznie? No, wiemy, według standardów Bieńkowskiej z europarlamentu, za tyle pracują tylko głupki lub złodzieje… Może Kijowski należał do tychże? Ale widocznie zmądrzał. I teraz postanowił zasuwać za prawdziwe pieniądze.
No właśnie, skąd się ta kasa pojawia?
Pan w kapeluszu
Kij z KOD-em, bo te internetowe inicjatywy to można sobie o kant rozbić. W świecie realnym chodzi o coś innego. Chodzi o wyprowadzenie ludzi na ulicę. Ale nie na demonstrację, lecz aby wywołać rozruchy. W wersji minimum – zorganizowanie polskiego majdanu. I do tego jest potrzebna jakaś inicjatywa. Może być KOD, ale równie dobrze może być cokolwiek innego. Na razie jest KOD, zatem zainteresowani właśnie takim rozwiązaniem będą stawiać na Kijowskiego. Ile zechcą postawić (to znaczy – ile dadzą kasy)? I kto mu ją daje?
Przyznacie, że pytanie jest interesujące?
Próba przerobienia demonstracji Kijowskiego na majdan już miała miejsce. Nie zauważyliście? Mało kto zauważył, nawet wśród demonstrujących 12 grudnia na ulicach Warszawy.
Zajrzyjcie do filmiku nakręconego przez złośliwą Telewizję Republika z przemówienia wielkiego autorytetu, jakim niewątpliwie jest superobiektywny dziennikarz Tomasz Lis. Obok niego kręci się persona w głupawym kapelusiku. I gdy już Lis zakończył swoje wycie odrywanego od koryta, kapelusznik dorwał się do mikrofonu i skandował „zostajemy”.
Kto zajarzył o co kapelusznikowi chodziło, temu natychmiast się zapaliła czerwona lampka.
Na szczęście zebrana lemingoza jest tak beznadziejnie głupia, że nawet nie rozumie własnych haseł. Lub jest tak leniwa, że po tym, jak sobie pokrzyczeli „zostajemy”, mieli nadzieję, że od zostawania, to są inni. Oni mają ważniejsze rzeczy na głowie, muszą zeżreć sobotni obiadek i obejrzeć w jeszcze swojej telewizji własną demonstrację.
Natomiast to „zostajemy” może się stać groźne w chwili, gdy za owo „zostawanie” zacznie się płacić. Gdyż chętnych na kilka dyszek za dzień poopierniczania się w „wyczarowanych” namiotach przy „wyczarowanej” wałówce zawsze się paru znajdzie. A nawet więcej, niż paru.
Roman Zieliński, fot. media2.pl

15+

Users who have LIKED this post:

  • avatar