Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Słyszycie dzwon ostatni?

hoolsheaven

redWe wtorek mecz ostatniej szansy na ugranie czegokolwiek w tym sezonie. Spotkanie z Podbeskidziem w Bielsku-Białej w ramach 1/8 Pucharu Polski.
Dlaczego jest to mecz ostatniej szansy? Bo gra w PP jest ostatnią szansą Śląska na grę o coś. Kto widział mecz w Zabrzu, ten musi sobie zdawać sprawę z tego, że systematycznie osłabiana drużyna, w której za orłów mają robić półdarmowi rekonwalescenci co najwyżej może zając miejsce w górnej ósemce.
Gra w PP może, choć nie musi, być takim bonusem. A czy nim będzie zależy od rezultatów w poszczególnych fazach. W 1/8 trafił się nam futbolowy leszcz. W sobotę został on rozjechany przez Wisłę 6-0 i to na własnym boisku. Co wcale nie oznacza, że piłkarze w pojedynku ze Śląskiem nie zagrają zupełnie inaczej. Dlaczego? A choćby dlatego, że tuż po sromotnej klęsce miała miejsce zmiana trenera, a jak wiadomo przy nowym szkoleniowcu nagle wszyscy bardziej ożywieni hasają po murawie.
Dariusza Kubickiego zastąpił Robert Podoliński, i właśnie z nowym trenerem musiało trafić na Śląsk… Nadzieja w tym, że w Bielsku teraz postawią ostro na ligę i Puchar Polski potraktują sparingowo.
Na pewno sparingowo mecz potraktuje bielska publiczność. Z paru powodów. Po pierwsze kibolom klub groził zakazami stadionowymi za wywieszenie transparentu antyislamskiego, co zostało potraktowane jako ultimatum i nieliczni fani Podbeskidzia doszli do wniosku, że teraz nie będą chodzić na mecze rozgrywane u siebie.
Po drugie po łomocie 0-6 mecz Podbeskidzia gdzieś mają bielscy wynikowcy.
Zatem można się spodziewać niezbyt licznej publiki na tym spotkaniu. Co zresztą potwierdzają w Bielsku, gdzie w poniedziałek o 15:00 stwierdzono, że wejściówki sprzedają się „jak krew z nosa”.
Do Wrocławia wysłano 500 biletów.
Obecnie sektor gości mieści właśnie 500 miejsc, ale jest to sektor tymczasowy. Docelowo tych miejsc dla gości będzie 725.
Wracając do sportowej sytuacji Śląska. Pierwszy pojedynek w tych rozgrywkach, czyli mecz 1/16 ze Stomilem w Olsztynie potraktowano niezwykle poważnie. Po raz pierwszy od kilku dziesiątek lat na Oporowskiej w stu procentach na serio potraktowano PP już w 1/16. To daje nadzieję, że w klubie, drużynie i zespole (wbrew pozorom są to trzy różne, choć zazębiające się grupy ludzi) wszyscy traktują ten start na poważnie.
Można się mamić, że coś się uda w lidze, tak jak w poprzednim sezonie, ale to marzenia ściętej głowy. Tymczasem prawda jest okrutna i żeby coś ugrać w tym sezonie trzeba się kopać w Pucharze Polski.
Po ewentualnym przekopaniu słabego Podbeskidzia w kolejnej rundzie czeka drugoligowy Zawisza Bydgoszcz.
RZ, RG

				</section>