* No to mamy remis z Kretami. 1-1 na wyjeździe, gdy się przegrywało 0-1 to raczej sukces.
* Na meczu była rekordowa jak na Lubin liczba widzów. Oficjalnie 10 i pół tysiąca. W tym 45 sympatyków Śląska z KKN-u. Sektor gości był pusty z uwagi na zakaz wyjazdowy.
Dla gamoni frekwencyjnych: jak byliście na meczu, to miejcie ten obraz lubińskiego stadionu przed oczami. Aby później skonfrontować, jak będą tam wmawiać, że na kolejnym meczu będzie 7 tysięcy, gdy na trybunach nie będzie nawet połowy z tego, co było dziś.
* Z tychże wypełnionych trybun poleciała „k…woteka”. Cóż, kompleks zawsze da znać o sobie.
* Flavio powinien przejść kurs strzelania do celu. To, co zrobił tuż przed przerwą z obrońcami gospodarzy – mistrzostwo świata. Ale później celność strzału z odległości paru metrów, też nadaje się na rekordzik w księdze Guinessa. Na niecelność.
* Mieliśmy bekę z takiego zawodnika Zagłębia, który się nazywa Gecov. Nie, to nie pomyłka. Rudy co prawda występował w koszulce Śląska, lecz na pewno nie grał dla Śląska. A jeśli sam uważa, że jest inaczej, to znaczy, że albo my musimy wziąć szybki kurs wiedzy o piłce, albo on.
* Dudu – kolejny as. Tak, wiemy, że prawa noga służy mu tylko i wyłącznie do podpierania, ale nawet jeśli podaje lewą, to też jest dramat.
* Oprócz remisu mamy jeszcze jeden plus spotkania. Debiut Idzika. Biorąc pod uwagę nawał młodzieżowców występujących w Śląsku (żart, gdyby ktoś nie wychwycił), to te kilka minut dla juniora jest sporym wyczynem organizacyjnym.
Inna sprawa, że chłopak najwyraźniej był wystraszony.
Dla Lenczyka lub tym podobnych „specjalistów” byłby to „najlepszy dowód na to, że się nie nadaje”
* Niedawno w komentarzu jeden z Czytelników Fana zwrócił nam uwagę na fakt, że Śląsk traci gole głównie w pierwszym kwadransie po przerwie.
Przeanalizowaliśmy obecny sezon pod tym kątem. No to lecimy minuty strat w tym okresie w poszczególnych spotkaniach: 53 Legia, 58 Pogoń, Podbeskidzie (liga) 49, Wisła 58, Górnik Zabrze 48 i 59. Do tego w Lidze Europy: IFK Goeteborg (wyjazd) 55 i 59. Faktycznie, jest problem z koncentracją.
No to przyglądaliśmy się grze Śląska tuż po przerwie. Dodatkowym elementem, dlaczego tak bardzo zależało na dobrej, agresywnej postawie na początku drugiej części gry był fakt, że wówczas słońce dawało nieźle po oczach bramkarzowi. Aż prosiło się o wykorzystanie tego poprzez strzały z każdej nadarzającej się okazji. I co? I okazało się, że z szatni drużyna wychodzi rozkojarzona. Strata gola to jedno, ale co się działo pod bramką Pawełka, to wywołało o pomstę do nieba.
* O dziwo Pawełek tym razem nie zanotował ani jednego „pawełka”.
RZ, BK, F-M, fot. cheops.org.pl
</section>
