Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Raport gumowego ucha

inwigilacjaW Śląsku szykują się pewne zmiany. O tym, że tak będzie w zasadzie wiedział każdy, kto choćby pobieżnie interesuje się tematem. Właśnie dziś wypłynęła wiadomość o możliwych zmianach w strukturach właścicielskich w klubie. Na jaw wyszło to, co uważni obserwatorzy wiedzieli od dawna, czyli, że zainteresowany Śląskiem jest Andrzej Kuchar. Po to właśnie ponad rok temu prezesem został Paweł Żelem, by Kuchar dowiedział się jaki jest aktualny stan finansowy klubu. Bo Paweł Żelem jedno co dobrze robi, to „niucha”.

Kariera pryszczatego osobnika z Oławy rozpoczęła się gdy wpadł na pomysł zostania dziennikarzem. Trafił do Słowa Sportowego, które po Andrzeju Szumskim przejął właśnie Kuchar. Pismakiem Żelem był miernym, ale szybko znalazł sposób na wzmocnienie swojej pozycji. Zaczął donosić o „drobnych nieprawidłowościach”, jakie zaobserwował w zespole redakcyjnym. Jak to mówią – stał się gumowym uchem.

Od tej pory Kuchar uważa go za osobę pożyteczną. I wystawia go na odcinki, z których chciałby „mieć wiedzę”. Już podczas swojej pierwszej bytności w Śląsku, jako członek zarządu, Paweł Żelem był „uchem” Kuchara. Wsławił się „odwiedzinami” na prywatnej, pomeczowej imprezce pracowników klubu, gdzie przybył nieproszony, a z której później „zdał relację”. To znaczy opowiadał ile kto wypił.

Najprawdopodobniej Kuchar, wrocławski biznesmen, już w połowie pierwszej dekady XXI wieku przymierzał się do wejścia w Śląsk, ale ostatecznie zdecydował się na przejęcie Lechii Gdańsk, gdzie Żelem natychmiast znalazł zatrudnienie. W jakim charakterze? Pilnującego. Jakie zdanie miano o Żelemie w Gdańsku? Generalnie – identyczne, jak we Wrocławiu.

Gdy półtora roku temu Żelem pojawił się we Wrocławiu, tym razem jako prezes, można było w ciemno zakładać, że prędzej czy później wypłynie nazwisko Kuchara jako potencjalnego nabywcy udziałów Śląska. Zadaniem Żelema było w pierwszej kolejności rozeznanie się w finansach, a gdy już było wiadomo gdzie pieniądze wyciekają – zatkać kurki z kasą. Po co Kucharowi interes, do którego trzeba dokładać? Kuchar jest pragmatyczny, jak ma przyjść do klubu, to klub ma przynosić dochody jemu. A nie być miejscem, do którego Kuchar ma dorzucać gotówkę. Natomiast biznesmenowi bardzo odpowiada taki stan rzeczy, że jak przychodzi do klubu, to już najbardziej „kasochłonni” gracze zostali z niego usunięci. Wcześniej w Gdańsku sam zaczął robić porządki finansowe, to natychmiast stał się obiektem ataków tak kibiców jak i żądnych wyników lokalnych dziennikarzy. Natychmiast stał się tym „złym”. Teraz błędu nie powtórzył.

Najwidoczniej to, co raportuje Kucharowi Żelem pozwala sądzić, że wydatki są ograniczone na tyle, że już można zacząć na posiadaniu Śląska zarabiać. Nie łudźmy się, że teraz Śląsk stanie się liczącą siłą polskiego futbolu. Przy Kucharze Śląsk nie będzie klubem nastawionym na wynik, będzie instytucją nastawioną na zarobek właścicieli. Będziemy mieli skup tanich piłkarzy, którzy będą ogrywani tylko po to, by ich drożej sprzedać. Będą nam przywozić stada Murzynów udających piłkarzy. A nóż któryś porządnie kopnie piłkę kilka razy, to się na nim zarobi kilka złotych. Tak przynajmniej było w Gdańsku za kadencji Kuchara.

Przy okazji Kuchara wypłynęło nazwisko innego biznesmena, Grzegorza Ślaka.

Roman Zieliński, fot. swiatnaucho.wordpress.com

				</section>