Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Punkt ze znakiem zapytania

pozytywniaktywni* Remis 1-1 w wyjazdowym spotkaniu z Jagiellonią przyjęliśmy z mieszanymi uczuciami. Jak chyba wszyscy we Wrocławiu i okolicach. Bo generalnie Śląsk sprawiał lepsze wrażenie, miał lepsze statystyki. Ale wydarzyło się coś, co spowodowało, że jednak trzeba przyjąć ten rezultat może nie entuzjastycznie, lecz z szacunkiem.

* Jeśli ktoś racjonalnie wytłumaczy nam co się zdarzyło w pierwszych kilku minutach II połowy, to chętnie posłuchamy. Jagiellonia zagrała z naszymi piłkarzami w dziada na polu karnym Śląska. To, że nie straciliśmy w tej nawałnicy drugiego czy trzeciego gola należy uznać za cud.

* Bramka Picha strzelona głową… to brzmi jak z fragment powieści fantastyczno-naukowej. Jak widać rzeczywistość potrafi płatać figle. Na nasze szczęście.

* Podczas strzelania bramki dla Śląska trener Pawłowski właśnie ratował sytuację (tę o której piszemy dwa akapity wyżej – totalnego chaosu w grze obronnej) wprowadzając dwóch świeżych graczy. Rezerwowi stali już przy linii bocznej czekali na przerwę w grze, by móc zamienić Machaja i Ostrowskiego, a tymczasem własnie Ostrowski miał asystę, dzięki której Śląsk wyrównał. Co nie wpłynęło na zmianę decyzji szkoleniowca.

* Zatrzymanie na ławce rezerwowych Marco Paixao… Wielu z nas na to czekało. Ale gdy zrobiło się krytycznie Marco jednak wszedł. Wejście smoka to nie było. On myślami jest już w innym klubie.

* Czym jest ten remis? Jakie rokuje Śląskowi nadzieje? Wszyscy zadajemy sobie to pytanie.

* Ostatni raz w Białymstoku byliśmy 3 października 2008 roku. Od tego czasu Śląsk rozegrał na Podlasiu już osiem spotkań.
AP, RZ, fot. pozytywniaktywni.pl

				</section>