2 200 fanów Legii przyjedzie do Wrocławia na mecz Śląsk – Legia. Na zdjęciu obok – sektor kibiców gości podczas meczu Śląsk – Legia rozegranego w lutym 2012 roku, na którym fanów Legii nie było. Tegoroczny pojedynek zostanie rozegrany w najbliższą niedzielę o godzinie 18:00. Mistrzowie wszechświata i okolic teraz mają trochę pod górkę, bo inne zakończenie rywalizacji niż na najwyższym miejscu podium ich nie interesuje, a tymczasem po porażce z Amiką zrobiło się w tabeli małe przegrupowanie.
Kłopoty warszawskie są kłopotami warszawskimi, my mamy swoje. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej na jakiś czas Śląsk po raz ostatni gra o wysoką stawkę. Bo wokół klubu zaczyna się bardzo wiele dziać.
Z jednej strony można być zadowolonym, że nagle tylu chętnych jest na Śląsk, gdyż coraz to wypływają nowe nazwiska ludzi z pieniędzmi. Wracają też nazwiska stare, już ograne, jak choćby Ptak. Wielu się cieszy, lecz podłoże tych wszystkich przymiarek jest… no, jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. A przy tłumaczeniu nie da się uciec od polityki.
Pod Dutkiewiczem obecnie odbywa się rycie. Za prezydentem Wrocławia chodzą wszelkie możliwe służby i zbierają na niego haki. A o te nietrudno, zatem teczka rośnie. Tylko czekać, jak jego „ulubiony” wróg partyjny, Grzesio S. z tymi teczkami wyjedzie. Jedyny sposób na zachowanie spokoju to dla Rafałka D. jest uzyskanie immunitetu. Aby go otrzymać Rafałek musi się dostać do Sejmu w jesiennych wyborach. A to oznacza, że będzie robił wszystko, by się z Wrocławia wydostać już za kilka miesięcy, podczas najbliższych wyborów parlamentarnych. Co to oznacza dla Śląska? Ano to, że wszystkie obowiązujące do teraz kombinacje personalne przestaną działać. Ewentualni następni „biznesmeni” będą musieli się dogadywać z kolejnymi miejskimi właścicielami klubu. Tymczasem nie wiadomo, kto nimi będzie. Wniosek jest prosty – to ostatnie chwile, w których można zrobić jeszcze jakieś „interesy”. Stąd wypływają nazwiska Ślaków, Hanów, Ptaków i Bóg tam wie kogo jeszcze.
O co chodzi bijącym się? Znów – nie wiadomo, czyli jednak – wiadomo. O pieniądze. Jak mają zarabiać? Pewnie jest jakiś sposób na zarabianie na stadionie, gdyż w tych przepychankach kwestia stadionu co rusz jest przez kogoś poruszana.
Tymczasem my, zwykli kibice będziemy się przyglądać zawirowaniom wokół klubu i liczyć punkty potrzebne do tego, by znów wyruszyć gdzieś w Europę.
AP, RZ
</section>