Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Poznań 25 IV 2015

XAmicaMAmica Poznań – Śląsk Wrocław 2-0

Ten mecz ze strony sportowej okazał się jednym wielkim niewypałem. Kibicowsko Śląsk pokazał się nieźle, choć od otwarcia nowego stadionu na Bułgarskiej był to nasz najmniej liczny wyjazd.

Przygotowania

Działo się sporo. Po pierwsze – wymyślono sobie pociąg specjalny. Chyba sobie na złość, bo wiadomo było, że po pierwsze – ciśnienia wielkiego nie będzie, a sam fakt organizacji speca spowoduje, że dodatkowo ileś osób nie pojedzie. Początkowo chciano nawet zrobić dwa spece, ale gdy wyszło, że sprzedaż 1 500 wejściówek to mrzonka, jeden odwołano. Zresztą i z nim były przeboje, gdyż na dwa dni przed wyjazdem z Poznania nadeszła informacja, że nie będzie transportu na trasie między dworcem a stadionem. Ale to udało się przeskoczyć. Jak pokazała przyszłość – już lepiej było iść.

Jazda

Pociąg startował wśród huku achtungów. Taka tam kanonada. Przy czym część napierdzielających petardy robiła wrażenie osób sensownych. Jazda szybszą trasą przez Rawicz i Leszno nie spowodowała szybszego dojazdu. W samej stolicy Wielkopolski został włączony trwający ponad godzinę program „Poznań on tour”. I teraz uwaga!: Gdyby trzeba było iść pieszo, to Junikowo, na którym trzeba byłoby wysiadać, było mijane na godzinę i 45 minut od chwili kiedy bractwo zameldowało się pod stadionem. Z czego wynika, że gdyby jednak iść piechotą te 4,5 kilometra, to po pierwsze byłoby się trzy kwadranse szybciej, a po drugie nie jechałoby się prawie godzinę autobusami, w których wielu było ściśniętych jak śledzie w beczce i z uwagi na temperaturę zewnętrzną – nie topiliby się we własnym pocie. W sumie droga od momentu „start” do podjechania pod stadion trwała 4:15. Przed rokiem jeden z naszych komentatorów się śmiał, że czas przejazdu byłby taki sam, gdyby się na mecz wybrał motorynką. Tym razem motorynka byłaby prędzej, mimo, że pociąg jechał znacznie krótszą trasą.

XsektorowkaBył jednak bardziej interesujący przypadek związany z jazdą pociągiem. Gdy wrocławski spec pojawił się na stacji Palędzie, w tym samym momencie nadjechał pociąg wiozący kilku/ kilkunastu miejscowych udających się mecz. Zostali oni wyciągnięci na perony, a ich wszystkie barwy zostały zapisane w straty.

Wejście

Sprawdzanie dowodów z czytnika usprawniło wejście. Ale i tak z uwagi na późny dojazd pod stadion, ostatni wchodzili w 30 minucie spotkania. Ci, którzy zostali pod stadionem (17 osób, w tym 4 które w ogóle nie zamierzały wejść na trybuny) najpierw byli obiektem szczególnego zainteresowania kamerki policyjnej, następnie zostali spisani i kazano im wyjmować wszystko z toreb. Na koniec „zaproszono” ich do kabaryn na „małą rewizję”. Jeden z koczujących pod stadionem, to mieszkaniec Lublina. Z tego, co się dało usłyszeć jedna z osób, które miały bliższą styczność z wrocławianami wylądowała w szpitalu.

Mecz na boisku

Wyszło na to, że zamiast na mecz kibice Śląska pojechali na farsę. To jedyna rzetelna ocena tego, co się działo na boisku w czasie II połowy. Zresztą pierwszego „pawełka” zanotowaliśmy w 1 minucie pojedynku, a nieco później był następny, jeszcze bardziej spektakularny. Co nie zmienia faktu, że przez pierwsze minuty Śląsk stwarzał wrażenie zespołu mogącego nawiązać równorzędną walkę. Jednak to, czego byliśmy świadkami w pierwszym kwadransie II części gry to była kpina z nas, kibiców Śląska. Określenie „różnica klas” jest bardzo delikatne.

XraceMecz na trybunach

Zator na wejściach spowodował, że postanowiono nie zajmować miejsc na sektorze, zanim wszyscy nie wejdą na stadion. Zatem trybuny zapełniono dopiero w 25 minucie. Wcześniej Pyry pokazały kibicowską solidarność skandując hasło „piłka nożna dla kibiców”. Śląsk zaprezentował flagi: Nabojka, Trójkąt, PDW, Oława, KKN, Jawor, Śląsk on Tour, Strzelin, Milicz, AS, Zgorzelec, Skokowa, Brzeg Dolny on Tour, Furiaci, FCNR. Ponadto niewielka sektorówka w postaci szalika, machajki oraz piro (kilka achtungów i racowisko). Fani Śląska mieli rozdawane w pociągu szaliki – pasiaki* Część świeczek wylądowała na murawie, co spowodowało kilkuminutową przerwę zarządzoną przez arbitra. Dla oka – było co oglądać.

Powrót

Najpierw dość długie czekanie na sektorze. Wyjście dopiero o 0:10 (mecz się skończył około 22:30). Kogoś szukano. Nie mamy informacji, czy chodziło o wydarzenia z dworca czy o racowych. Zatem wyjście odbywało się wąskim przejściem wzdłuż szpaleru przyglądających się „wyłapywaczy”. Później jazda autobusami i 40 minut czekania. Tyle, że w komfortowych warunkach – w pociągu. Ruszyliśmy 1:15. Jechaliśmy ze 40 minut „do przodu”, potem ze 20 minut stop gdzieś w lesie, i zmiana kierunku jazdy. Meldunek we Wrocławiu – 5:05. W ten sposób z najbliższego obok Gliwic wyjazdu zrobiła się wycieczka trwająca 15 i pół godziny. O paru fanklubach nawet nie wspominamy.

Ilu nas było?

Na liście pojawiło się 920 nazwisk. Biorąc pod uwagę, że kilka osób zrezygnowało z jazdy już posiadając wejściówki, kilka się przeszmuglowało, to można przyjąć tę liczbę za ostateczną. Ponadto na dolnej części sektora dla gości było 48 osób z KKN-u.

T-RS, LH, B, P-K, K, RG, F-fcM fot. AR, slasknet.com Mateusz Porzucek

* Część osób uważa, że szaliki Ślaska powinny mieć z obu stron zielone końcówki. Bo gdy jedna jest czerwona, tak jak jest to na wyjazdowym gadżecie, to nie wiadomo do końca, czy to przypadkiem nie jest szalik czerwono- biało – zielony.

				</section>