Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Pośmiertne zwycięstwo

hoolsheaven

czerwonePewnie niejednemu z Czytelników tuż po zakończaniu tego tekstu pod kopułką zacznie się palić czerwona lampka…
Cztery dni po swojej śmierci zaliczyli największe zwycięstwo w… życiu. Trochę groteskowo to brzmi.
Ilu tych Arabów zginęło w Paryżu? 7 czy 8?
Kilku.
I cztery dni po tym, jak poszli do swojego Allaha, z uwagi na wywołaną przez nich psychozę, w ostatniej niemal chwili odwołano mecz piłkarski Niemcy – Holandia. Podejrzewano próbę zamachu na (i tu zaczynają się jaja) na Angelę Merkel, która miała na tym meczu być. A to przecież Angela zaprosiła islamskich nierobów pod niemieckie niebo.
Można śmiało powiedzieć, że historia już tłustą Niemkę zabiła śmiechem. Tak pokochała Arabów, a tu pada podejrzenie, że Arab chciał ją w kosmos wysłać w kawałkach.
Kij z tym, że kilku Murzynów w pomarańczowych trykotach nie biegało za Murzynami w białych koszulkach. Ze sportowego punktu widzenia – nic nie znaczące, towarzyskie spotkanie nie doszło do skutku. Ale jest problem poważniejszy – socjologiczny. Komplet widzów został wystrychnięty na dudków, odwołano transmisję telewizyjną, ludzie nie poszli do knajp żłopać piwo gapiąc się w telebimy. Życie zwykłych ludzi się w dwóch krajach zdezorganizowało. Poza tym poszło w świat, że stadiony to jednak mało bezpieczne miejsca.
Można powiedzieć – bombowe turbany wygrały.
Zwycięstwo numer 2
Kto może się przeciwstawić islamskiej dziczy? Kibole. Gdy jakiś rok temu, bodajże w Birmingham wybuchły zamieszki na tle narodowościowo – etniczno – wyznaniowym i gdy dzikie hordy plądrowały sklepy paląc jednocześnie samochody, to właśnie kibole się zebrali w straż obywatelską i zaczęli tępić hasających nierobów.
No to teraz podczas meczu Anglia – Francja odbył się spektakl „pojednania ponadnarodowego”. Kazali Angolom śpiewać… Marsyliankę. To tak jakby Polakowi kazać śpiewać hymn Rosji. Albo jeszcze lepiej – Związku Sowieckiego.
Taki kroczek w ogłupianiu społeczeństwa. Niby drobny geścik, ale to, że nam świat schodzi na psy jest sumą wielu równie głupawych, co niewielkich zdarzeń, niby niewinnych słów, z pozoru nieistotnych czynów.
Tak więc bombowe towarzycho z Paryża doprowadziło do zrobienia takiego „niewinnego” kroczka w stronę przepaści.
Zwycięstwo numer 3
Za głośno o tym w polskich mediach nie było. Cztery dni po wystrzałowym piątku odbył się inny mecz piłkarski. W Turcji przed spotkaniem z Grekami zarządzono minutę ciszy, podczas której stadion wył „Allah Akbar”.
Tymczasem Makrelka właśnie się umawia z prezydentem Turcji o przyśpieszeniu wejścia tego azjatyckiego kraju do Unii.
Turcy wyją o Allahu, Europa udaje, że niczego nie widzi i niczego nie słyszy. Dramat. Trzeba zamykać drzwi przed taką, skundloną Europą.
Co nie zmienia faktu, że to wycie jest kolejnym zwycięstwem wystrzałowych wyznawców Allaha.
Tak na marginesie, jeśli ktoś uważa, że tureckie wycie to taki tam, drobny, nieistotny szczegół.
27 czerwca 2012 roku, a więc zaledwie trzy i pół roku temu, w ukraińskim jeszcze Doniecku odbył się mecz półfinałowy o mistrzostwo Europy Portugalia – Hiszpania. Znawcy tematu wiedzą, że gdyby było to spotkanie Anglia – Holandia, wówczas na trybunach byliby sami Holendrzy i Angole. Tymczasem zarówno Hiszpanie jak i Portugalczycy na meczach reprezentacji pojawiają się w ilościach średnich. Zatem publika była opanowana przez autochtonów.
I co miejscowi zaczęli sobie wyć, gdy widowisko zrobiło się nudne?
„Rossija, Rossija”.
Pewnie niejednemu z czytających ten tekst, właśnie teraz pod kopułką zaczęła się palić czerwona lampka…
Roman Zieliński, fot. 123hdwallpapers.com

5+