Wrocław staje się wesołym miastem. Pewien bankster, obecnie poseł na sejm wygłosił mowę obrończą dla książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Nie dosłownie. On bronił pornola wystawianym w teatrze zwanym „polskim”, ale gdy zamiast owego pornola podstawić książkę, to była to świetna mowa obrończa dla wyżej wymienionej publikacji.
Jest jedna, zasadnicza różnica. Książkę wydałem sam za własne pieniądze. Tymczasem kudłaty lewak robiący za dyrektora teatru pornola pokazuje za pieniądze publiczne. Czyli nasze.
Podczas protestu zorganizowanym przeciwko wystawie seksualnej robionej za publiczne pieniądze zatrzymano 12 osób. Po spisaniu zostały one puszczone do domów, lecz wcale to nie oznacza, że sprawa rozejdzie się po kościach.
Jak zawsze w takich przypadkach jednym z demonstrujących był Piotr Rybak. Ten, za którym pewne żydowskie pisemko wystawiło list gończy za spalenie kukiełki na wrocławskim Rynku. Do którego to listu zaczęli się dopisywać publicyści „prawej strony sceny politycznej” przypisując Rybakowi działalność agenturalną, a sami są agentami Szechtera, gdyż z ich ust najczęściej pada nazwa prowadzonej przez Szechtera gazetki.
Gdzie w czasie protestu przeciwko szerzeniu pornografii za państwowe pieniądze byli ci publicyści? A siedzieli grzecznie w domach. Podczas gdy Rybak nadstawiał pod teatrem swoje siedzenie.
Dla jasności. Nie mam nic przeciwko pornolom, przynajmniej jeśli pan nie spółkuje z kozą lub innym panem. Nie mam pretensji do kudłatego, zboczonego lewaka, że sobie lubi popatrzeć, jak to robią inni. Ale mam pretensje, że zamiast w burdelu robi to w państwowym teatrze, i że zamiast do tego niezdrowego zainteresowania sam dopłacać, wydaje na zaspokojenie swoich upodobań nasze, wspólne pieniądze.
Roman Zieliński
https://www.youtube.com/watch?v=D8a1suN3MuY
Users who have LIKED this post:
