Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Odejdźcie nadzieje

hoolsheaven

padaczkaJuż dawno zauważyliśmy, że Śląsk jest klubem, w którym nikt przed drużyną nie stawia żadnych zadań. Ostatnim razem wyartykułowano „trzeba zrobić to i to” w roku 2007. Przypomnijmy, że wtedy zakładano „awans Śląska do I ligi do roku 2010”. Takie było założenie. Drużyna wykonała plan już po roku i w sierpniu 2008 Śląsk po raz pierwszy od lat zagrał mecz ekstraklasowy.
Tak nawiasem – Wrocław pożegnał II ligę spotkaniem z Lechią Gdańsk (21 maja 2008 2-0 przy 5 500 widzach – o tym meczu pewnie kiedyś znajdzie się na Fanie artykuł, bo działo, się, oj działo) i przywitał ligę najwyższą także pojedynkiem z Lechią Gdańsk (9 sierpnia 2008, 1-1 przy 8 tysiącach widzów)*.
Później już w Śląsku nikt przed nikim żadnych celów nie stawiał. Owszem, coś tam gadano o tym, że „dobrze by było”, ale nigdy nie powiedziano: „zrobicie to i to, wówczas będzie to i to, a jak nie osiągnięcie wyznaczonego celu, wtedy wobec was zostaną wyciągnięte takie a nie inne konsekwencje”.
Oczywiście zdarzył się przypadek żądania przez piłkarzy dodatkowych gratyfikacji, jeśli zespół się utrzyma w lidze (2009), jednak po pierwsze były to działania doraźne, a po drugie – jakby odwrócenie ról wówczas nastąpiło. Bo to nie piłkarze mają dostawać dodatkowe pieniądze za osiąganie celów minimum, lecz powinni być surowo karani za ich nieosiąganie.
Szczytem wszystkiego był rok 2012. Najpierw wiosną mimo przewagi w tabeli nie powiedziano zawodnikom, że celem ich gry będzie zdobycie mistrzostwa Polski i tylko to obchodzi szefostwo klubu.
Następnie tym samym grajkom nie powiedziano, że celem nadrzędnym Śląska jest awans do Ligi Mistrzów. Awans do fazy grupowej LM mógł ustawić Śląsk na najbliższych kilka lat, ale decydentom zabrakło wyobraźni i nawet nie próbowali pomyśleć o tych, pozytywnych konsekwencjach dla klubu.
Widząc kompletny brak wyobraźni i decyzyjności wśród „właścicieli”**, cel sam sobie wyznaczył trener, a dla niego celem w okresie gry w eliminacjach do LM było „przygotowanie się do rozgrywek ligowych”.
Sezon 2015/16
Oczywiście przed obecnym sezonem w Śląsku również nikt nie postawił przed Śląskiem żadnych zadań. Niejako w domyśle było „zajęcie miejsca w pierwszej ósemce”. Ale tak naprawdę nie zostało to formalnie wyartykułowane, nikt nie powiedział zawodnikom: „jesteście rozliczani z wejścia do grupy lepszych, inaczej załapiecie się na takie a nie inne sankcje finansowe”.
No to grajki sobie grają, w nosie mają gdzie Śląsk znajduje się aktualnie w tabeli, gdzie się będzie znajdował po meczach 30, a i po 37 też mają gdzieś.
Szanse na ósemkę
Powiedzmy sobie szczerze. W tym sezonie gramy już tylko i wyłącznie o utrzymanie w lidze***. Pierwsza ósemka w zasadzie jest już poza naszym zasięgiem.
Aby się do niej dostać należy zdobyć minimum 40 oczek. I to przy dużej dozie szczęścia. Skąd to wiadomo? A z doświadczenia. W sezonie 2013/14 ósmy zespół po pierwszej fazie rozgrywek miał na koncie właśnie 42 oczka. W roku ubiegłym – 41.
Śląsk w dotychczasowych 16 meczach zdobył 14 oczek. Pytanie – jak zatem w pozostałych meczach zdobyć co najmniej 26 punktów? Aby to osiągnąć, należy z 7 razy wygrać, 5 razy zremisować. I liczyć na to, że 40 oczek wystarczy, co może się okazać złudne.
Oczywiście niepoprawni optymiści twierdzą, że jest to możliwe do zrobienia. Dla nich to specjalnie zestaw spotkań, jakie Śląskowi zostały do rozegrania:
Pogoń (dom)
Termalica (wyjazd)
Lechia (wyjazd)
Górnik Łęczna (dom)
Podbeskidzie (wyjazd)
2016
Wisła (dom)
Jagiellonia (wyjazd)
Górnik Zabrze (dom)
Piast (wyjazd)
Zagłębie Lubin (dom)
Korona (wyjazd)
Ruch (dom)
Amica (wyjazd)
Cracovia (dom)
Jeszcze raz: by wejść do „ósemki” potrzeba siedmiu zwycięstw przy pięciu remisach i modlitwa, by inni jak najwięcej remisowali. Naiwni mogą sobie dodawać wirtualne punkty, jakie Śląsk zdobędzie w z Pogonią, w Niecieczy, z Łęczną, w Bielsku i tak dalej. Prawda jest taka, że ostatni raz i to na dużym farcie Śląsk w lidze wygrał 12 września.
Roman Zieliński, fot. wroclawianie.info
* uwaga dla statystyków. Chodzi o mecze we Wrocławiu, gdyż w międzyczasie był jeszcze pojedynek kończący występy w II lidze z Wartą w Poznaniu.
** cudzysłów użyty nieprzypadkowo. Solorz się Śląskiem nie interesował, w jego imieniu działał mecenas Birka, a uznanie za właściciela miasta to już w ogóle kpina, bo sekretarz Patalas dysponuje nie swoimi pieniędzmi.
*** oczywiście jest jeszcze Puchar Polski. Nikt nie powiedział, że nie można zdobyć PP jednocześnie lecąc z ligi.

5+