- Zabiją go! – wydarła się kobieta widząc, że chłopak jest „brany na buty”. Miejsce akcji ulica Kazimierza Wielkiego we Wrocławiu. Czas akcji: przejście pochodu upamiętniającego Żołnierzy Wyklętych.
Najwidoczniej rekonstruktorzy wcielający się w kopiących partyzanta UB-eków okazali się dobrymi aktorami, gdyż nie tylko owa kobieta z dzieckiem zareagowała. Policjant też ruszył „na ratunek”. Gdy się zorientował, że palnął gafę zrobił się czerwony jak burak.
Ile osób mogło być na marszu Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych? Dużo. Jak napiszemy 5 tysięcy to na pewno nie zawyżymy sobie frekwencji.Marsz, podobnie jak przed rokiem był długi, zatem nie wszyscy dotarli na jego zakończenie.
O szczegółach można pisać w nieskończoność. Wieniec z orłem złożony pod tablicą w miejscu kaźni. Inscenizacje robione przez rekonstruktorów (o tym, że były robione doskonale świadczy wstęp do tego artykułu). Las brzozowych krzyży ustawionych po drodze (przy ul. Powstańców Śląskich).
W marszu uczestniczyli ostatni żyjący kombatanci. Nie, nie szli, nie daliby rady. Jechali oddelegowanym samochodem. W paru miejscach łza się im zakręciła w oczach.
No i występy artystyczne. Oczywiście leciały piosenki Andrzeja Kołakowskiego, Fortecy czy inne, ale same „w temacie”.O klimacie pochodu trudno coś napisać. Tak specyficzny, że aby go poczuć, trzeba w nim uczestniczyć.
Nie tylko Wrocław
Kibice Śląska byli organizatorami różnych imprez związanych z tym świętem w wielu miastach Dolnego Śląska. Niesamowity klimat miały obchody w Nowej Rudzie. Tam również las brzozowych krzyży zrobił wrażenie. Zwłaszcza w świetle odpalonych rac.
W Oleśnicy było za to mnóstwo rekonstruktorów. Też wypadło godnie, nie tylko dlatego, że było „z pompą”.
W wielu miejscach odbywały się wydarzenia związane z najmłodszym polskim świętem. Jak macie opisy uroczystości to podeślijcie w komentarzach. Z obchodów oleśnickich i wrocławskich powstaje właśnie filmik, który udostępnimy na Fanie.
Cała Polska się obudziła
Pięć lat temu pierwszy pochód 1 marca miał miejsce we Wrocławiu. Teraz „poszedł cały kraj”. Nadsłuchiwaliśmy szczególnie tego, co się działo w Gdańsku (tam byliśmy reprezentowani flagą, która zwiedziła już wiele patriotycznych imprez i wyjazdów) oraz Lublinie. Wszędzie były tłumy ludzi, wszędzie było biało – czerwono. W Lublinie jeden z organizatorów gdy wszedł na mównicę i zobaczył morze głów, sam nie wierzył własnym oczom:- O k…, ilu nas jest – wymsknęło mu się.
Żołnierzy Wyklętych uczczono w tak wielu miastach, że nie sposób tego wymienić. Wszędzie w obchody angażowali się kibice. A nie minęło jeszcze nawet pięć lat od pierwszej oprawy poświęconej Żołnierzom Wyklętym, jaka została pokazana 8 maja 2011 na starym stadionie Śląska przy ulicy Oporowskiej (zdjęcie poniżej). Wówczas niektórzy twierdzili, że kibole Śląska to faszyści, którzy czczą faszystów.
No i na koniec ważna informacja dla obserwatorów lokalnej, wrocławskiej polityki. Przyjaciel majora Baumana z NKWD, imć Dutkiewicz nie przybył na oficjalne obchody na Cmentarzu Osobowickim. Obchody, które sam zainicjował.
Chyba czuł, że byłby tam mało wiarygodny:
http://fanatik.ogicom.pl/?p=4203
Roman Zieliński, DK-L, PK, fot. Malwina Gadawa gazetawroclawska.pl, BK, wroclawianie.info
</section>