Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Niech nas nienawidzą …

hoolsheaven

analizatorŚwiat nie znosi próżni. Na miejsce jednych gatunków przychodzą inne. Na miejsce słabszych osobników, przychodzą silniejsi, cwańsi. Ale tak jest nie tylko w naturze. W życiu politycznym jest identycznie. Tak poszczególnych krajów, jak i w świecie geopolityki.
Przyglądam się różnym polskojęzycznym stronom internetowym i zauważyłem, że wśród piszących i komentujących wydarzenia na Ukrainie jest spory podział. Generalnie – na dwa nurty. Jedni są proukraińscy i antyrosyjscy, drudzy odwrotnie. Nienawidzą Ukraińców i w mniejszym lub większym stopniu „są za Rosjanami”.
Jedni i drudzy okładają się w internecie niemiłosiernie. Wyzywają. Ci za Ukrainą to na pewno są banderowcami lub zostali przybici żydowską propagandą. Natomiast ci za Ruskimi wyzywani są od putinowców, komuchów, ruskich trolli.
Czytam te komentarze z których czasem, choć nader rzadko, wypływa jakiś sensowny wniosek. Czasem widać, że autorzy mają sporą wiedzę na temat stosunków ukraińsko – rosyjskich i jakieś istotne informacje można z tych komentarzy wciągnąć dla siebie. Jednak w większości czuje się, że piszący o sprawie mają niewielkie pojęcie, a swoje poglądy wyrabiają na podstawie paru zdarzeń zapoznanych za pomocą internetu czy telewizji.
Uprzedzając – sam absolutnie nie chcę uchodzić za eksperta. Zalążki wiedzy o stosunkach demograficznych w tym rejonie Europy, o gospodarce, a nawet o geografii Ukrainy zacząłem nabywać już po tym, jak Putin zaanektował Krym. Wcale nie uważam, że tej wiedzy mam za dużo.
I jeszcze jedno: kompletnie mnie nie obchodzi ani dobro Rosji, ani interes Ukrainy. Mam na względzie wyłącznie interes Polski.
Przechodząc do sedna. Jak według mnie może się potoczyć sytuacja na Ukrainie, i jakie będą tego konsekwencje dla naszego kraju:
Jest jeden pewnik. Krym już nigdy nie będzie ukraiński. Nic to dla nas nie oznacza. Poza tym, że stanowi to zarzewie konfliktu, gdyż utrzymanie Krymu dla Rosji bez dostępu z lądu jest bardzo drogie w warunkach pokojowych. Z Krasnodaru dojechać przez Krecz nie jest tak łatwo, tylko na mapie wygląda to malowniczo. A zaopatrzyć tą drogą 2 miliony ludzi to rzecz niewykonalna.
Zatem – Ruscy w jakiś sposób muszą znaleźć łączność lądową z Krymem, a to oznacza wojnę o Mariupol, Berdiańsk, Primorsk, Melitopol, czyli o całe wschodnie wybrzeże Ukrainy, której Krym „wyrasta” niemal dokładnie po środku.
To możemy mieć w nosie.
Co zatem może się tam zdarzyć?

1. Ukraina dzięki naciskom zewnętrznym utrzymuje stan posiadania z 2013 roku, bez
Krymu.
2. Ukraina traci wschodnią część. Tylko Donbas, Donieck i „korytarz” do Krymu.
3. Ukraina traci wschodnią część do linii Charków – Dniepropietrowsk – Zaporoże.
4. Ukraina traci wschodnią część do linii Dniepru.
5. Ukraina przestaje istnieć.
6. Oczywiście trzeba założyć wielowariantowość. Możliwe jest, że w punktach 3 i 4 Ukraina zostanie podzielona na dwa kraje. Wschodnią i zachodnią.
Co wówczas?
ad 1. Konflikt będzie się tlił. Ani to nas ziębi, ani grzeje. Poza jednym – będziemy mieć w dalszym ciągu napływ Ukraińców do Polski.
ad 2. Ukraina osłabi się gospodarczo. Jeszcze się osłabi, bo jak obecnie wygląda ich gospodarka, to mniej więcej wiadomo. Mapy gospodarcze chyba nie kłamią. Najwięcej produkowano w dwóch najbardziej wysuniętych na wschód regionach, czyli w Ługańsku i Doniecku.
ad 3 i 4. Połowa przemysłu zostanie poza granicami Ukrainy lub, jeśli kraj zostanie podzielony, zachodniej Ukrainy.
ad 5. Mamy dodatkową granicę z Rosją.

Jakie to może przynieść konsekwencje dla Polski?
ad 1. Wciąż będziemy „pierwszym punktem ewakuacyjnym” jakim już jesteśmy dla Ukraińców. Zjawisko napływu Ukraińców do Polski już teraz jest poważnym problemem, choć ukrywanym. I tak będzie dopóty, dopóki Rosjanie nie znajdą sposobu na zaopatrywanie Krymu. Na przykład poprzez wybudowanie kilkunastokilometrowego mostu na przesmyku przy Kerczu. Nie wiem, czy taki most odcinający Morze Azowskie może powstać ze względów geologicznych.
ad 2, 3 i 4 – Nasze stosunki z Ukrainą specjalnie się nie zmienią. Tyle, że im więcej ziem zabiorą im Ruscy, tym gorsze perspektywy na stanie się poważnym rozgrywającym w tej części Europy Ukraińcy będą mieli. I tym bardziej będą nienawidzić Rosjan.
ad 5. Staniemy się krajem graniczącym z Rosją nie tylko na odcinku kaliningradzkim. Będziemy mieli granicę z Rosją, z której bardzo chętnie na zachód będą uciekać Ukraińcy. Na zachód, czyli najpierw do nas. Rosjanie, zakładając nawet że w pierwszych dziesięcioleciach nie będą ekspansywni wobec Polski, wezmą się za rusyfikację Ukraińców. Na ich, czyli Rusków, miejscu wprowadziłbym do nauczania elementy antypolskie, by odwrócić ich uwagę od Rosji, i aby złość młodego pokolenia przekierować na „Lachów”.
Wnioski?
Angażowanie się w konflikt ukraińsko – rosyjski jest z naszej strony bezsensowne, choć w naszym interesie jest, by Ukraina istniała. Może istnieć w kształcie kadłubowym, lecz byle była. Nawet, jeśli jest antypolska.
degrelle, rys. 4umperium.hekko.pl

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego:
Wpis kolegi degrelle pojawił się na Fanie przedwczoraj. Takie jego podsumowanie dyskusji pod jednym z artykułów. I pewnie by sobie poleżał jeszcze ze dwa – trzy dni, bo z lenistwa nie chciało mi się dostosować tekstu do potrzeb Fana, gdyby nie fakt, że z rana na internecie wychwyciłem dziwnie zgodną z powyższym opisem opinię o tym, co może się wydarzyć na Ukrainie. Jest to analiza jakiegoś amerykańskiego ośrodka. Przy czym nasz Czytelnik podał… więcej szczegółów. I wyciągnął wnioski jakie wypływają dla Polski.
Gdzieś tam wydają ogromne pieniądze na ocenę sytuacji politycznej, a nasi Czytelnicy dochodzą do takich samych wniosków pobieżnie interesując się polityką. I robią to za darmo.

				</section>