* Legia – Śląsk 1-0. W meczu mistrzów wszechświata i okolic z mistrzami usprawiedliwień lepsi okazali się ci pierwsi. Nie tylko dlatego, że wygrali 1-0, ale dlatego, że byli o klasę lepsi. Brzmi trochę jak masło maślane, ale tak, niestety jest. Od 30 minuty tylko laik mógł mieć wątpliwości kto jest kim w polskiej lidze.
Legia naciskała na graczy Śląska przyjmujących piłkę w okolicach pola karnego Pawełka, natomiast Śląsk po pół godzinie pressing sobie odpuścił. Cóż, mięśnie popalone, to nie ma jak biegać… Nasi królowie grali tak, jakby byli królami innej ligi.
* Zastanawiamy się, czy Pawełek to grał na bramce, czy w polu. Tylu podań od graczy swojej drużyny to czasem napastnicy nie dostają…
* I to chyba właśnie Pawełek był najlepszym graczem Śląska. Bo oprócz wspomnianych podań od swojaków, kilka razy wyłapał piłkę po zagraniach rywali. W tym parę interwencji było na naprawdę wysokim poziomie.
* Co nie zmienia faktu, że stracona bramka idzie także na jego konto. Puścić piłkę między rękoma… nie jest to rekomendacja na grę w najlepszych klubach świata.
* Jednak największą winę za tego gola ponosi obrona. Jak może facet znaleźć się w strefie obronnej rywala nie mając wokół siebie obrońców w promieniu 10 metrów po rozegraniu stałego fragmentu gry? Gdybyśmy nie widzieli tego meczu, to odpowiedź na to pytanie byłaby nieznana. A teraz wystarczy sobie obejrzeć mecz Śląska.
* Jedyny celny strzał oddał Dankowski. W ostatniej minucie I połowy. I to niech będzie najkrótszą recenzją tego spotkania.
* To, że chęci do gry było duuuuuużo więcej, niż podczas ostatniego meczu z Cracovią, jest faktem. Świadczą o tym choćby żółte kartki, i to nie za głupotki, lecz wszystkie za walkę. Ale mówienie „zagraliśmy dobry mecz” to kpina w żywe oczy.
* Kibice mistrzów wszechświata i okolic postanowili pobić rekord świata w ilości pokazywanych opraw. Też chcą być mistrzami wszechświata.
Nabijamy się, ale akurat w tym przypadku to taka szydera z zazdrości.
* W czasie jednej z przerw między oprawami sobie trochę na Śląsk pobluzgali. Choć Śląska nie sektorze gości nie było.
* Nie oznacza to, że ne było nikogo reprezentującego Śląsk. 22 osoby z KKN-u na meczu się pojawiły.
* Tak wybiegając w przyszłość – ciekawe jak po tym fantastycznym meczu Śląska będzie się kształtowała frekwencja na meczu z Pogonią za tydzień. A na Zawiszę (16 grudnia) to będą tłumy waliły tak, że ścisk na bramach spowoduje iż się bractwo zaklinuje i na trybuny wejdzie mało kto…
* Nic to, walczymy o ludzi. W sklepie „Kibol” przy ulicy Kościuszki 32 jest jeszcze kilkanaście plakatów na mecz z Pogonią. Jeden z kolegów zrobił własną akcję propagandową i sam, za własne pieniądze postanowił zrobić trochę reklamy.
Prezes Żelem powinien być zadowolony. Kibice robią to, co powinien robić klub. I na dodatek sami za to płacą…
Teraz marzeniem Żelema jest, by jakiś kibic pracujący w branży farmaceutycznej postanowił zaopatrywać klub w odżywki…
* Jeśli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek nadzieje na pierwszą ósemkę, to podpowiadamy: ósma drużyna będzie miała minimum 42 oczka. I teraz można się wziąć do liczenia tego, co jeszcze można uciułać do tych obecnych 14 oczek.
* Liczącym wirtualne punkty przypominamy, że tak naprawdę, to my mamy obecnie punktów 7. A ostatni w tabeli Górnik ma ich pięć.
RZ, BK, RC, MFcM, fot maszoperia-art.com
Users who have LIKED this post:
