Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Nadzieja matką głupich?

hoolsheaven

idealnewnetrzePewien etap historii naszego kraju odchodzi powoli w przeszłość. Największe k…stwo polityczne Polski zostało oderwane od żłoba.
No, nie przesadzajmy, jeszcze ten żłób trzymają. Jeszcze „oni” są zakotwiczeni w mediach tak zwanych „publicznych” (też macie skojarzenie z publicznymi domami?), w spółkach skarbu państwa, w administracji państwowej… Ale wszyscy wiedzą, że to już ostatnie ich podrygi.
Czy możemy się z tych zmian cieszyć?
Średnio. Bo po oderwaniu platfusów od żłoba PiS będzie sobie mógł „leciutko skręcić w lewo”. Dlaczego? Bo po prawej stronie sceny politycznej nie ma nikogo mającego realny wpływ na naszą rzeczywistość.
Chyba, że popłuczyny Ruchu Narodowego na bazie tych kilku posłów wepchniętych do sejmu przez Kukiza potrafią wybić się na niezależność z prawej strony. Ale lepiej nie pokładać wiary w nadziejach, lecz budować alternatywę. Zatem ze sporymi nadziejami wybrałem się na spotkanie z Marianem Kowalskim, które odbyło się we Wrocławiu w sobotę.
I się zawiodłem. Do bólu.
Co prawda deklaracje Kowalskiego są w porządku. Organizować się, łączyć się, działać – tak, o to chodzi. Ale im dalej, tym gorzej, im więcej szczegółów, tym bardziej główny gość spotkania „plątał się w zeznaniach”.
Łączyć się – tak. Ale z Kukizem już nie. Z Ruchem Narodowym też już nie. ONR – złego słowa powiedzieć nie można, ale nie. Młodzież Wszechpolska – niby tak, lecz mają coś za uszami. Korwinowcy – też niby tak, ale jest jakieś „ale”… Nie padło pytanie o Brauna, ani o NOP, ani o nacjonalistów, ani o ruchy pogańskie, ani o Kolibra, ani o Związek Strzelecki, ani o inne podobne organizacje, ale i tak odpowiedź znam. O jednym, Wilku z dogorywającego Kongresu Nowej Prawicy jakoś tak cieplej było powiedziane. Pewnie właśnie dlatego, że KNP jest dogorywające.
Działać na poziomie grupy znajomych. Na najniższym poziomie. Zgadza się, ale jak zauważył jeden z pytających, dokładnie tak działano przy powstawaniu Ruchu Narodowego. I co, nie sprawdziło się, czy poszło nie w tę stronę? Odpowiedzi nie usłyszałem. To znaczy – była, ale polityczna. Padły słowa, z których nic nie wynikało.
Partyzantka polityczna
Po spotkaniu dobił mnie gostek od Brauna wciskający wychodzącym ulotkę. Gdyby Braun był takim propaństwowcem, na jakiego pozuje, to po tym, jak nie zarejestrował list we wszystkich okręgach wyborczych wycofałby się z wyborów. Dla dobra sprawy. A tak 13 tysięcy głosów ludzi o normalnych poglądach poszło do śmieci, a Braun doskonale wiedział, że tam właśnie się znajdą.
Niestety, obraz prawej strony polskiej sceny politycznej to jedna wielka tragedia. Znacie określenie „partia kanapowa”? Cała partia mieści się na jednej kanapie. A jak już się spotka pięciu prawicowców z tychże kanapowych partii, to reprezentują osiem opcji politycznych. Wszyscy mówią o zjednoczeniu, lecz każdy z nich chce, by się to odbyło pod ich skrzydłami. I nie widać nikogo, kto potrafiłby wziąć to towarzystwo za mordę i zmusił do stworzenia wspólnego programu ramowego i wspólnego działania. Obraz totalnej niemocy dopełnia gostek od Brauna rozdający ulotki na spotkaniu z Kowalskim…
Zostaje matka głupich
Pozostaje jedynie nadzieja na to, że Winnicki z kolegami będąc już w tym sejmie z kukizowego nadania, nie okażą się żądnymi posadki kolesiami. Karierowiczami, którzy osiągnąwszy swoje, czyli po wejściu do parlamentu, będą mieli wywalone na idee, które ponoć im przyświecały, gdy szli do wyborów i maszerowali w Marszach Niepodległości.
Roman Zieliński, fot. idealnewnetrze.pl

Tak poza tematem. Kilka rzeczy powiedzianych przez Kowalskiego ma siłę. Świetnie zdiagnozował to, kto prowadził najskuteczniejsze kampanie polityczne. Wskazał na komuchów. „To sztuka, te gołodupce tak namącili ludziom w głowach te swoje pokręcone idee, że ci poszli za nimi. Na dodatek byli skuteczni, bo jak raz ktoś wpadł w ich sidła, to już mu się nie pozwalali wyplątać”.
W tym Kowalskiemu trzeba przyznać rację. I to nie tylko w historii Europy, lecz także – świata. Chiny, Kambodża, Wietnam, Chile (Allende)…

0