Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Miłośnikom prezesa

marcoMarco Paixao ma odejść do Amiki Poznań. Jeśli to prawda…
Napisałem w artykule* na slasknecie (http://www.slasknet.com/?nr=18421) o tym, o co będzie grał w tym sezonie Śląsk, że transfery to pokażą…no i już wiemy – Śląsk gra o utrzymanie w pierwszej 8 ! A celem zarządu nie są jakiekolwiek zwycięstwa, medale, puchary, trofea, uznanie, siła klubu etc. ect. ….. – celem zarządu WKS Śląsk Wrocław jest redukcja długów i oszczędności za wszelką cenę. Jakim menadżerem jest prezes ? Właśnie pokazał – przeciętnym, aby nie rzec miernym, ciąć koszty według schematu syndyka/zarządcy potrafi każdy – czyli sprzedać wszystko, co ma jakąś wartość i nic nie kupować – ale żeby zbudować siłę, pozycję, prestiż firmy/klubu to trzeba być dobrym menadżerem, z predyspozycjami do zawodu, wiedzą, wyczuciem rynku i szczęściem.
Jakich mamy sponsorów ? Bezgotówkowych „gołodupców” z parciem na PR – sponsoruję ekstraklasowy klub piłkarski… – brzmi dumnie, co nie znaczy, że stać mnie na jakikolwiek wkład finansowy w ten sponsoring – żenada.
Teraz wiadomo dlaczego Mila odszedł w tej chwili ze Śląska (gdzieś musiał zarobić na emeryturę i grać o wysokie cele, a w Śląsku kasy nie ma i gry o wysokie cele nie będzie). Jak będzie wyglądać gra Śląska (jeśli sprzedadzą jeszcze Droppę) ? Zespół bez zmienników, znów bez ofensywnych pomocników, bez dobrych napastników, znów do zbudowania od nowa… no nie liczę na „ciekawe mecze”, czyżby wzrost stabilności finansowej klubu był wprost proporcjonalny do spadku klasy drużyny ?
Dobra jest tylko jedna rzecz w tej sytuacji, a mianowicie – teraz dopiero trener Pawłowski będzie musiał pokazać jakim jest trenerem, bo argumentów do zwycięstw jego (nasz) zespół będzie miał coraz mniej, zwłaszcza, że nasze osłabienia są wzmocnieniami konkurencji (oddajemy zawodników do naszej ligi, zawodników znających nasz styl gry).
Nie zazdroszczę ani trenerowi, ani kibicom, cóż pozostaje nam fanatyczna miłość i nadzieja – Fidel nostra vincit omnia ! I pamiętajmy – Semper fidelis WKS Śląsk Wrocław !!!
Johnny88, fot. wroclawianie.info
* Rozumiemy, że chodzi o komentarz do tego artykułu

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego
Właśnie miałem zamiar napisać coś złośliwego do tych kilku osób, które tak pieją nad geniuszem pryszczatego Żelema, prezesa naszego kochanego. Ale po co mam się produkować, skoro nasz stały Czytelnik, Johnny88 napisał tekst oddający wiele z rzeczy, które miałem przekazać? Wrodzone lenistwo spowodowało, że skoro treść już jest…
Jednak zabrakło w nim jednego, czego nie omieszkam (złośliwie) zauważyć.
O ile dotychczasowe działania jaśnie pana prezesa współgrały z tym, co zauważali kibice Śląska potrafiący zarządzać finansami, to pozwolenie na transfer Marco Paixao już się w tym pojęciu nie mieści. A nawet sama myśl, że tak może być. A o tym, że myśli – to już chyba wiemy.
Oczywiście, gdyby Śląsk stał pod ścianą i brak pieniędzy groziłby rozpadem klubu, wówczas można wyprzedawać wszystkie aktywa oprócz majątku trwałego. A takim właśnie nietrwałym majątkiem jest zawodnik Marco Paixao. Ale przecież z ust samego prezesa padło stwierdzenie, że Śląsk jest za ubiegły rok dwa miliony do przodu. W takim przypadku pozbywanie się gracza „robiącego różnicę”, zarabiającego dwa razy mniej od „Legendy” Mili jest czymś, co daje wyraźny sygnał. Tu naprawdę nie chodzi o przyszłość Ślaska. Tu chodzi tylko i wyłącznie o zminimalizowanie kosztów stałych.
Najlepiej, gdyby Śląsk grał za darmo. Wtedy każda wpływająca złotówka byłaby zyskiem. To idea Pawła Żelema. I jeśli ktokolwiek miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, teraz powinien się ich pozbyć.
Sprzedaż Marco Paixao oznacza, że prorocze są słowa trenera Pawłowskiego. O tym, że ewentualne zajęcie miejsca gwarantującego udział w pucharach europejskich będzie graniczyło z cudem. Pawłowski wiedział co mówił miesiąc temu, bo rozgryzł Żelema dokładnie. A Żelem na wyniki Śląska ma wyj… ma je gdzieś. On liczy jedynie złotówki. Te, które są obecnie na koncie.
Żelem nie ma wizji Ślaska jako klubu wielkiego. Dla Żelema Śląsk ma być klubem do którego ściąga się odpady, trener zrobi z nich grajków i się tych grajków będzie sprzedawało.
Kapitalny pomysł na biznes. Tyle, że taki biznes to sobie można robić w Grodzisku Wielkopolskim, we Wronkach, w Niecieczy. Ostatecznie w Ślęzie Wrocław czy Warcie Poznań lub Marymoncie Warszawa.
Żelem już raz próbował coś takiego zrobić. W Gdańsku. Efekt? A popytajcie wśród naszych ziomali z Lechii. Dziadostwo na boisku, słaba frekwencja na trybunach. We Wrocławiu na razie się udaje, bo trafił się Żelemowi taki niedoceniany Pawłowski, trafił się świetny fachowiec Marek Świder (zwany „Puyolem”), którzy nawet z jako-takich zawodników potrafią zrobić doskonale rozumiejący się zespół. I to zespół ludzi, którzy nie są zbytnio kontuzjogenni (to zasługa „Puyola”). I jakoś to działa.
Jeśli marzyliście o pucharach, to teraz pozostaje wiara w cuda tego duetu.
Bo na prezia to nie ma co liczyć.
Roman Zieliński

				</section>