Będzie co robić w najbliższych dniach. Nie będzie to czas na nudę.
* W czwartek 17 września we Wrocławiu będą miały miejsce obchody rocznicy sowieckiej agresji na Polskę, jaka miała miejsce w 1939 roku. Było to typowe wbicie noża w plecy krajowi, który jako pierwszy postawił się niemieckim roszczeniom w latach 30-tych ubiegłego stulecia.
Marsz rozpocznie się o godzinie 19:30 spod Pomnika Ofiar Stalinizmu, który znajduje się obok gmachu Opery.
Czemu tak późno? Ano dlatego, żeby lepiej było widać pochodnie. Bo będzie to marsz z takimi właśnie atrybutami.
W marsz zostanie wpleciony także wątek antyimigrancki.
Swoją drogą już widzimy jak lewakom ściska zadki. „Ksenofoby, katofaszyści, mohery, bandyci stadionowi, wszelkiej maści oszołomy i do tego maszerują, na dodatek z pochodniami! Coś to państwu nie przypomina?”
Dlaczego katofaszyści? Bo jednym z przemawiających będzie ksiądz – organizator kibicowskich pielgrzymek do Częstochowy, Jarosław Wąsowicz (swoją drogą świetna okazja, by dostać autograf autora w książce „Moja Polska kibolska”). Ponadto zaproszony jest reżyser, były kandydat na prezydenta Polski Grzegorz Braun ze swoimi ortodoksyjnymi poglądami.
* W piątek kibice Śląska będą oglądać mecz WKS-u w Zabrzu. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00, zatem będzie zaczynało IX kolejką najwyższej klasy rozgrywkowej. Górnik w dotychczasowych spotkaniach tego sezonu nie wygrał jeszcze ani razu. Nawet w PP zabrzanie odpadł w przy pierwszej okazji, choć za rywala miał grającego jako beniaminek drugiej ligi (zwanej ligą pierwszą) Zagłębie Sosnowiec.
Górnik gra nie tylko słabo, to jeszcze pechowo. Co wcale nie oznacza, że Śląsk zaliczy spacerek po trzy punkty. Bilans meczów w Zabrzu nie jest taki optymistyczny dla gości. Owszem, komplet oczek wywiozła Jagiellonia, lecz już Zagłębie Lubin i Cracovia w Zabrzu prowadziły, ale ostatecznie musiały się z gospodarzami podzielić oczkami.
* W sobotę o godzinie 17:00 na placu Dominikańskim we Wrocławiu rozpocznie się marsz antyimigrancki.
Lubimy się pośmiać, zatem już wiadomo jak to wydarzenie będzie opisywane w lewackich mediach. „Islamofobia na ulicach Wrocławia”.
Teraz ciekawostka z obcego nam świata. Dostaliśmy sygnał od czytujących Fana lewaków, że w związku ze spodziwanym najazdem muzułmanów niewiadomego pochodzenia zarysował się wśród nich rozłam. Jedni, ci głupsi, kochają Arabów, natomiast ci trzeźwiejsi wiedzą, że ich głowy polecą jako pierwsze. Widząc potencjalne kłopoty, jakie bezsprzecznie się rozpoczną po przyjęciu fali imigracyjnej, kłócą się z tymi „tolerancyjnymi”, którzy o dalszej przyszłości nie myślą w ogóle.
Roman Zieliński, PG
</section>
