Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Łęczna 15 sierpnia 2015

hoolsheaven

XgornikGórnik Łęczna – Śląsk 2-3
Przygotowania
Nie było żadnych. To znaczy – były, każdy je robił w swoim zakresie. A tu ekipa kombinowała busa, to znów inni postanowili zrobić sobie wyjazd w starym stylu – pociągiem rejsowym i zbierano „ekipę mocnych wrażeń” na taką wyprawę.
Jazda
Dziesiątki sposobów dojazdu. Każdy się przemieszczał na swój sposób. Generalnie nie było jakiejś gremialnej zbiórki.
4 osoby zrobiły sobie wakacje ze Śląskiem. Początek w Olsztynie, zaraz po meczu ze Stomilem. Później zaliczyli Giżycko, Mrągowo i na koniec przyjazd na mecz do Łęcznej.
Zauważone zostało, że 8 milicyjnych kabaryn czekało na granicy województwa lubelskiego na podejrzane samochody na wrocławskich blachach.
Wejście
Wrocławskie towarzystwo łazikowało głównie po Lublinie, jednak w upał podczas święta i miasto przed południem było wyludnione. Oprócz jarmarku, gdzie było ludno i tłoczno. Spora część lubelsko – wrocławskiego towarzystwa biwakowała przed meczem na działkach lub nad okolicznymi jeziorami.
Co ciekawe, cześć bractwa łaziło w barwach po Łęcznej. Stosunki są neutralne, to fakt, ale już parę razy podobne ekstrawagancje kończyły się dla nieroztropnych turystów katastrofami. Tym razem było grzecznie.
Długo nie otwierano bramy na wrocławskim sektorze. Czy spowodował to upał, czy inne okoliczności – trudno pojąć, ale ostatecznie skończyło się tym, że wchodzono jeszcze pół godziny po rozpoczęciu spotkania.
XparkingStadion był dużo pustszy, niż podczas meczu obu zespołów jaki był rozegrany wiosną. Jednak nie tylko upalna pogoda miała na to wpływ. Także ceny wejściówek. Bilety dla miejscowych kosztowały 40 złotych, a dla posiadających karty kibica nawet 5 dyszek.
Bardziej nietrzeźwi udający się na miejsca dla przyjezdnych byli wpuszczani na boczny sektor, znajdujący się obok wyznaczonego gości. Do tego 20 osób zostało niewpuszczonych (część widoczna na zdjęciu powyżej). Następnego dnia zostało to ocenione: „fajnie było, był gril, była wódeczka”.
Mecz na boisku
Śląsk niby robił lepsze wrażenie, lecz Górnik szybko zrobił 2 akcje i zdobył 2 gole. Drugi – przypadkowo. Ponieważ działo się to na początku pierwszej połowy, niektórzy wchodzący na stadion nie wierzyli własnym oczom widząc, co jest uwidocznione na tablicy wyników.
– 0-2? Co ty gadasz?
Inna, trafna ocena boiskowych wydarzeń to „Jest Pawełek, jest zabawa”.
XpomeczuAle nastrój optymizmu zgasł tylko na chwilę, gdyż po zdobyciu gola kontaktowego wiele osób twierdziło, że „mecz jest jeszcze do wygrania”. Co odbieramy jako oznakę tego, że oceniając wydarzenia boiskowe Śląsk sprawiał lepsze wrażenie niż Górnik.
Choć faktem jest, że dwie pierwsze bramki dla Śląska były rezultatem baboli bramkarza, ostatecznie udało się wyciągnąć na 3-2. Ostatni taki numer udał się naszym orłom trzy lata temu w Gdańsku.
Na pewno taki rezultat osiągnięty w dramatycznych okolicznościach (gol na 3-2 w ostatnich sekundach) wzmocnił zespół psychicznie. Warte jest też zauważenia, że w drugim meczu z rzędu (wcześniej ze Stomilem w Olsztynie) po zdobyciu ostatniego gola dla Śląska, sędziowie już nie wznawiali spotkania. Warto przypomnieć też to, że wiosną w Łęcznej to Śląsk stracił gola na 1-1 i punkty tuż przed końcem meczu.
Mecz na trybunach
XflagaFanatycy z Lublina nie pojechali na swój mecz do Tomaszowa Lubelskiego z uwagi na zakaz wyjazdowy, co nie tylko zwiększyło frekwencję na naszym sektorze, ale także umocniło związki. Na trybunie widziano latające wlepki Legii (usuwano je – miały jakiś słaby klej). To był relikt po ostatnim meczu Górnika u siebie, właśnie z Legią, w Pucharze Polski.
Jakość dopingu Śląska – początkowo fatalna. Słońce, zmęczenie materiału… Ale kiedy z 0-2 zrobiło się 2-2 – nastroje się zmieniły. Na pewno pomógł wynik, na pewno pomogło to, że w II połowie na trybunach zaszło słońce, ale po przerwie poderwał do dopingu nowy wodzirej „S”. Ze strony wrocławskiej było sporo wrzutek na milicję, zadebiutowała też jedna nowa piosenka zgodowa.
Górnik miał równy, miarowy dość głośny doping, mimo niezbyt licznego młyna. Nie odnotowano żadnych bluzgów pod adresem kibiców zespołów rywali.
Na wrocławskim płocie zawisły trzy flagi: Nabojka, Trójkąt i Legiony Wrocławia.
Powroty
XogniskoNajpierw trzeba zacząć od tego, że po meczu w Lublinie zorganizowana została integracyjna impreza. Na szczęście, choć nad zalewem, to dość daleko od wody. Groziło realizacjami różnych, wesołych pomysłów. Jak zawsze, gdy jest sporo środków rozweselających.
Były śpiewy chóralne, były race, był grill, napoje wszelakie i fantastyczna zabawa.
Część wracała bezpośrednio do Wrocławia. Ekipa obserwatorów namierzyła wracającą z Gliwic Legię. Co ciekawe – było to dość późno, gdyż około 3:00 w Piotrkowie Trybunalskim. Widocznie wyjechali z Gliwic z opóźnieniem.
Jak wspomnieliśmy, dla niektórych był to wyjazd w starym stylu, gdyż wyprawili się na ten mecz zwartą grupą pociągiem rejsowym. Za względu na ich przyjazd do Wrocławia (po godzinie 17 w niedzielę) relacja z wyjazdu została opóźniona. Licho bowiem nie śpi, a bezpieczeństwo to podstawa. Bractwo zameldowało się już na miejscu.
Część towarzystwa prosto z Łęcznej wybrała się do Krakowa na mecz Wisła – Lechia.
Ilu nas było?
316 na liście oraz około 60 osób dopisanych. Część, około 20 osób – nie weszła na stadion, z czego większość miała bilety. Paru nie wchodzących to byli fani z Lublina., których tego dnia było około 120. Na sektorze także 1 kibic z Legnicy.
Jak przyjmiemy liczbę 350 to większego błędu być nie powinno.
Pz, JN, P-C, MaGo, Synek, Ł-ND, KKK, RZ

0