Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Łęczna, Lublin

hoolsheaven

IzolatorM* Kilkudziesięciu fanów Śląska zostało w Lublinie po meczu WKS-u w Łęcznej. Ilu? Rzecz niepoliczalna. Na sobotnim meczu naszych ziomali z Izolatorem Boguchwała na nowym stadionie pojawiło się co najmniej 50 osób reprezentujących Śląsk. Z czego 8 musiało się zerwać po pierwszej połowie, gdyż inaczej by nie zdążyli na samolot do Wielkiej Brytanii.
Ale to jeszcze nic. Część osĂłb została w Lublinie po meczu w Łęcznej i na kolejny, sobotni mecz nie poszli, gdyĹź… nie byli w stanie. Cóş, Ĺźycie.
Na zdjęciu sektor kibiców gospodarzy.

* Wchodzący na spotkanie Górnik – Śląsk dostał specyficzną wejściówkę od ogarniających temat kibiców z Lublina.
– Co robimy, idziemy na prostą, czy wchodzimy z wszystkimi? – zastanawiało się parę osĂłb będących w podobnej sytuacji.
Oczywiście postanowiono sforsować wejście „z wszystkimi”. Dopiero podczas tej próby zorientowano się, że najpierw jest wspólne wejście, a później jest rozdzielenie wchodzących. Idąc „za kolegami” „K” sam nie bardzo wiedział, gdzie ma się skierować.
– Skąd pan jest, z Lublina czy Wrocławia? – spytał ochroniarz.
O teraz najlepsze, czyli odpowiedĹş:
– Nie wiem…

* Na stadionie w Łęcznej są trzy trybuny. Zawsze były trzy, bo za boiskiem stoi budynek klubowy. A podczas przebudowy „przenieść” murawy, tak by zostawić tam miejsce na wybudowanie trybuny, się nie dało. Nawet o kilka metrów.
Fani Śląska w trzecim meczu w Łęcznej zasiedli na trzeciej trybunie. W 2000 roku siedzieliśmy dokładnie naprzeciw miejsca, gdzie obecnie znajduje się sektor fanów gości, a w roku 2003 siedzieliśmy za bramką.

* Stadion w Łęcznej po przebudowie ma swój klimacik. Przede wszystkim trybuny są bardzo blisko linii boiska. Podczas spotkania ze Śląskiem trybuny zdawały się być wypełnione, co stwarzało fajne wrażenie.
Przy identycznej liczbie widzów stadiony we Wrocławiu czy w Gdańsku sprawiają wrażenie opustoszałych.

* Kilka osób za pośrednictwem Fana pragnie oficjalnie podziękować lubelskim ziomalom za gościnę. Z napływających do nas informacji wynika, że ostatni wrocławianie w kierunku domu wyruszyli w niedzielę bardzo późnym popołudniem. Przypomnijmy, że pierwsi przybyli nad ranem w piątek.
RZ, KC, fot. Jakub Hereta

0