Codziennie jakiś babol. Gdzie się nie obróci, gdzie nie pójdzie, gdzie nie pojedzie, tam natychmiast musi się wydarzyć coś, co powoduje, że jest śmiesznie, irytująco i żenująco. Gdyby z tych baboli miał się wstydzić sam, to jeszcze by uszło, ale on w te swoje wpadki wciąga nas, Polaków.
Bronisław Komowrowski korzystał z „przemysłu pogardy”, jaki pięć lat temu za pośrednictwem usłużnych mediów stworzono wokół jego poprzednika na urzędzie Prezydenta Polski. Teraz, gdy internet złamał monopol kształotowania świadomości opinii publicznej, sam stał się obiektem ataków. To, że swoim zachowaniem pomaga robić z siebie idiotę jest dodatkowym „atutem” robiących sobie jaja z Bronka.
Dziennikarze mediów głównego nurtu robią co mogą, by wesprzeć „Bula”. Wiele tych „podpórek” jest niezauważalnych dla przeciętnych odbiorców. Przykład? A proszę. O Komorowskim „Pan prezydent Bronisław Komorowski”, podczas gdy o politycznym rywalu „kandydat PiS na urząd prezydenta” – niby drobiazg mający pokazać, że obecny prezydent to majestat, a jego przeciwnik jest tylko kandydatem i to jednej opcji politycznej. Takie działanie na podświadomość.
Ale media głównego nurtu nie są już w stanie odwrócić polądów Polaków. Już „poszło w lud”, że „majestat” łazi po krzesłach, nie zna ortografii, że nawet podziękowania dla żony czyta z kartki, że to co mówi jest warte funta kłaków ( https://www.youtube.com/watch?v=MuH2yhr8yTU ).
Śmierć Pawła Kukiza
Nie, nie ma pomyłki. Nie chodzi o odejście z tego świata ojca Pawła Kukiza. Chodzi o „zniknięcie” z mediów antysystemowego kandydata.
Mało kto zauważył, że gdzieś tak od środy wieczorem Paweł Kukiz przestał być eksponowany w mediach. Wcześniej po włączeniu radia czy telewizora Kukiz wyłaził z lodówki, bo wojna toczyła się o te 20 procent ludzi, którzy na niego zagłosowali. Ale gdy się okazało, że elektorat Kukiza wypiął się na Bronka, o Kukizie zrobiło się znacznie ciszej. „Bul” znów przegrał w sposób spektakularny. A przegrał w momencie, w którym Kukiz zaprosił kandydatów na prezydenta, na co Duda natychmiast odpowiadział pozytywnie. Komorowski, który poznał swoje ograniczenia, rozmowy twarzą w twarz boi się jak diabeł święconej wody. To była chwila, w której dziennikarski ściek postanowił o Kukizie „zapomnieć”.
Kabaret Niemrawego Pana
Nadchodzi jednak nieuchronne. Teraz każdy kabareciarz ostrzy sobie zęby na niedzielną telewizyjną debatę prezydencką. To będzie starcie karła z olbrzymem. Ignoranta z oratorem. Jełopa z krasomówcą. Człowieka zrezygnowanego z wulkanem energii. Kartkowego czytacza z osobą błyskotliwą.
Z punktu widzenia „Bula”. Jeśli przed tym wydarzeniem Duda nie napije się „herbatki Litwinienki”, to już jest pozamiatane. Pozostanie liczenie na… „odpowiednie liczenie głosów”, inaczej król obciachu pójdzie w niebyt.
https://www.youtube.com/watch?v=4CWsbxsPbis
Roman Zieliński, fot. andrzej111.salon24.pl
</section>