Kim my, kibice już nie byliśmy? Zaczęło się niewinnie, w latach 80-tych XX wieku nazwano nas „pseudokibicami”. W świecie w którym nie było masowej komunikacji, były natomiast rygorystycznie cenzurowane środki masowego przekazu* władza tak próbowała nas ośmieszyć.
Życie pokazało, że się nie udało. Nie tylko dlatego, że pseudokibic to także taki, który jak typowy pikol wychodzi wcześniej z trybun, czy dłubie słonecznik w czasie gry. Lub chadza sobie na mecze raz od wielkiego święta. Także dlatego, że równolegle okazało się, że istnieją także pseudodziałacze, pseudodziennikarze, pseudozwodowcy itp. itd.
A najbardziej wkurzyło pomysłodawców to, że kibice sami siebie żartobliwie i wcale nie pejoratywnie zaczęli nazywać pseudokibicami.
Zatem nazywano nas inaczej. „Stadionowi bandyci” na przykład. Ale i tu powstał problem. Bandytów ludzie się boją, więc było to medialne wyrobienie nam specyficznej, groźnej dla otoczenia marki. Tymczasem pomysłodawcom nie chodziło o to, byśmy byli postrzegani jako ludzie groźni, lecz beznajdziejnie głupi.
No to „stadionowi tryglodyci”. Też nie trafione, jako że „tryglodyta” to kolejny heros. O ile leming, któremu prano mózg, to słowo znał wcześniej.
Czego zatem jeszcze nie wymyślano na określenie stadionowych bywalców? Ostatnio padło na „kibola”, ale też szybko przestało mieć to wydźwięk wybitnie negatywny. Teraz „kibol” to tak niby źle, ale nie do końca.
W międzyczasie na wszelki możliwy sposób zaczęto opluwać środowisko narodowców. „Skin” to było przedszkole w szukaniu odpowiednich, źle się kojarzących określeń. „Oszołom”, „faszysta”, „katofaszysta”, „moher”, „ciemnogród”, „rasista”, „ksenofob”, „katol” (miał się kojarzyć z „kibolem”), „homofob”… lewactwo prześcigało się w wyszukiwaniu kolejnych określeń.
Teraz zarówno w przypadku świata kibicowskiego jak i środowiska narodowców lewaki dotarły do końca skali. Obecnie jesteśmy naziolami.
Może coś tam jeszcze w swoich wypranych mózgach wygłówkują. Ale czego nie wymyślą, to już doszli do końca. Bowiem „nazista”, „naziol” to koniec drogi wytyczonej przez towarzysza Stalina:
„Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej.”
Po tym, co ostatnio wypisują lewackie media, coraz więcej ludzi twierdzi, że są naziolami.
No i co teraz, mentalne jełopy, koniec waszego stopniowania?
Roman Zieliński, fot. m.motokiller.pl
* Komunikacja w odróżnieniu od przekazu działa w dwie strony (a nawet w paru kierunkach). Przekaz to podawanie informacji innym, którzy nie mogą się w danym temacie wypowiedzieć.
</section>
